Tekst przeniesiony z like-a-geek.jogger.pl.

Obecnie duża część moich znajomych ze studiów na wydziale Elektroniki broni się i zaczyna szukać pracy. Po takim kierunku jak wasz, to pracodawcy się biją, a syn szwagra sąsiada to zarabia i 20 tysięcy miesięcznie, mówią osoby spoza branży i rodzina, a raporty zdają się to potwierdzać. Problem w tym, że ludzie wierzą, że same studia wystarczą, żeby z marszu dostać 5k miesięcznie, pracować 8h dziennie i w żadnym przypadku nie odebrać telefonu po siedemntastej.

Generalnie często widzę podejście typu skończyłem studia, więc należy mi się praca jako architekt systemów. Każdy tuż po studiach jest wybitnym specjalistą i perfekcyjnie zna Javę, PHP, MS SQL-a, Pythona, C++ (oczywiście ebmedded), C#, PL/SQL-a, Assemblera, Uniksa, Linuksa, Windowsa 9x/XP/2000/Server/Vistę/7 i Photoshopa. Przy tym włada angielskim lepiej niż książę Karol, a kierowania grupą uczył się od Aleksandra Wielkiego. Tymczasem wiadomo, że nawet studia na najlepszym wydziale najlepszej uczelni nie mają żadnego związku z pracą.

Za to doskonale wpisuje się to w wymagania typowego pracodawcy! Dlaczego więc nie aplikować na stanowisko Senior Java Developer & Embedded System Architect? W firmie pana Mariana znaczy to po polsku programista, który podłączy drukarkę i czasem zaprojektuje jakąś stronę. W korpo znaczy wpisał pan to w CV, więc zapraszamy na test praktyczny, po którym oddzwonimy. I nie, nie musi pan podawać swojego numeru.

I tu pojawia się problem. Tylko 17% młodych inżynierów może zaoferować wiedzę wynikającą z praktyki [źródło]. Patrząc po znajomych, myślę, że tak mniej więcej jest: jedna osoba na pięć robiła coś komercyjnego w trakcie studiów.

Nie ma się co oszukiwać. Bez względu na to, co masz wpisane w CV, jeden projekt zrobiony w C# na trzecim semestrze studiów to nie jest dobra znajomość C#, a zainstalowanie Ubuntu to nie znajomość systemu Linux. Musisz tak wpisać w CV, bo wszyscy piszą więcej niż potrafią, pani z HR-u patrzy na CV po słowach kluczowych, a do rozmowy się nauczysz? A może zamiast marnować czas na rozmowy i liczyć na to, że może akurat uda się zdobyć specjalistyczne stanowisko, zrobić jakiś komercyjny projekt na pojedyncze zlecenie?

Ach, no tak. Zapomniałem. Przecież zaczęcie pracy od czegoś mniej ambitnego (np. dokumentacja albo napisanie na zlecenie modułu do CMS-a) to wstyd. W takim razie powodzenia!

PS Żeby nie było: po pierwszym roku pracowałem w utrzymaniu ruchu jako pomocnik (zaproponowali mi stałą pracę), a do trzeciego roku robiłem drobne projekty programistyczne, w tym jeden działający na produkcji (również zakończony propozycją pracy) i cieszę się, że zobaczyłem jak to wygląda. Wygląda tak, że od dwóch lat pracuję w zupełnie innej branży;), ale za to tuż po studiach będę zarabiał tyle ile trzeba. Jednocześnie nie wpisałbym w CV dobrej znajomości C#…

PPS …nawet, gdybym miał CV;).

PPPS Poważnie! Życzę powodzenia osobom, którym się uda znaleźć specjalistyczne stanowisko po samych studiach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *