Uszanowanko dla mnie. Po blisko trzech latach ciągłego eksperymentowania, w końcu udało mi się osiągnąć arbitraż w AdSense, czyli doprowadzić do sytuacji, w której mogę płacić za wejścia z AdWords a zarobki z wyświetlanych reklam AdSense są większe od wydatków. Wow, wow.

TL;DR: Po paru latach doświadczeń udało mi się tak zoptymalizować kampanie AdWords, że płacę za ruch z AdWords mniej niż wynoszą moje zarobki z reklam AdSense. Jestem z tego dumny.

Jeśli nie wiesz, to dodam, że od paru lat zarabiam na wyświetlaniu reklam na moich stronach (nie na tym blogu) oraz poprawiając zarobki z reklam właścicieli innych stron. Mam też spore doświadczenie w zdobywaniu ruchu na strony (przez pozycjonowanie i AdWords), a wcześniej przez kilka lat pisałem artykuły do prasy komputerowej. W miarę czytania okaże się, że to wszystko było potrzebne do osiągnięcia celu.

Naprawdę czuję się dumny z uzyskanego arbitrażu, bo wymagało to optymalizacji na wielu polach jednocześnie. Właśnie z powodu dopracowywania szczegółów technicznych, ostatnio mało pisałem.

Wprowadzenie do optymalizacji (możesz to ominąć jeśli nie interesuje Cię teoria)

Tu przyda wyjaśnienie: optymalizuje się zawsze pod jakimś kątem, bo optymalizacja to proces zbliżania się do jakiegoś celu. Np. SEO to optymalizacja pod względem widoczności w wynikach wyszukiwania, Peak App optymalizuje konwersję na stronie, a po optymalizacja ustawień serwera pozwala przyśpieszyć działanie strony.

Formalnie optymalizacja polega na znalezieniu maksimum na wykresie funkcji. Weźmy na przykład wykres zarobków na stronie od liczby jednostek reklamowych.

zależność zarobków od liczby reklam

Na początku z każdą dołożoną jednostką zarobki rosną, ale później reklam jest już za dużo i ludzie przestają w nie klikać. Optymalną liczbą jest więc w tym przypadku 5, bo dla pięciu jednostek zarobki są największe. Jeśli będziesz mieć optymalizację na studiach, to będą Ci to tłumaczyć przez pół semestru, a i tak nie zrozumiesz ;)

Optymalizacja pod jednym kątem jest w miarę prosta, ale problemy pojawiają się, jeśli na przykład optymalizuję stronę jednocześnie pod kątem zarobków i szybkości działania. Reklamy zwykle są pobierane z zewnętrznych serwerów, co dość mocno spowalnia stronę. Może się więc okazać, że dodanie reklamy podnosi zarobki, ale obniża czas ładowania strony (można przy tym założyć, że im szybsza strona, tym lepiej zarabia).

Dane w całym tekście są dobrane tak, żeby dobrze było widać zasadę. Podpisane umowy nie pozwalają mi podać dokładnych wartości, ale opierałem się na rzeczywistych danych sprzed kilku tygodni.

Gdybym chciał przedstawić to na wizualnie, powstałby trójwymiarowy wykres wyglądający mniej więcej tak:

zależność zarobków od liczby jednostek i czasu ładowania strony

Dodanie każdego kolejnego czynnika optymalizacyjnego podnosi liczbę wymiarów o jeden, czyli nie da się już tego przedstawić na wykresie, ale da się policzyć.

Tu kolejna porada dla studentów: jeśli będziesz przerabiać simpleksy, to chodzi w nich o znalezienie jak najkrótszej drogi biegnącej po krawędziach n-wymiarowej bryły. Oczywiście tego też Ci nie powiedzą na studiach, tylko przedstawią skomplikowane definicje.

Po mocno uproszczonym wstępie teoretycznym możemy przejść do arbitrażu.

4 rzeczy, na które musisz zwrócić uwagę przy arbitrażu

Przypomnę jeszcze, że w arbitrażu chodzi o to, że pozyskuję ruch na stronę z kampanii AdWords, a na stronie wyświetlam reklamy AdSense i na reklamach zarabiam więcej niż wydaję na AdWords. Obydwa systemy to w zasadzie to samo i dlatego mówi się o arbitrażu.

Przy arbitrażu trzeba uwzględnić kilka pól i każde z nich trzeba optymalizować.

1. pozyskiwanie ruchu – ruch zdobywam przez AdWords, gdzie zszedłem o 60% z domyślnych kosztów kampanii, czyli zamiast wydawać na kampanię 10.0000 złotych, mogę wydawać 4000. Jak to zrobić? Olej nisze i idź na masę – zawsze wśród milionów internautów znajdzie się ktoś, kto będzie zainteresowany tematem i kogo można tanio pozyskać.

No i pilnuj ceny pozyskania czytelnika (CPC) – przez jakiś czas CPC jest stałe, ale prędzej czy później potencjalni klienci się kończą i trzeba szukać droższych sposobów dotarcia. Można powiedzieć, że koszt pozyskania każdego kolejnego klienta jest większy od poprzedniego. W efekcie za każdy wzrost łącznych wydatków o np. 10% liczba pozyskanych klientów rośnie tylko o 5%.

W AdWords jest coś takiego jak Symulator Stawek – jeśli funkcja zaczyna robić się pionowa to znak, że przekraczasz punkt optimum.

symulator stawej adwords

Załóżmy tu, że za te 4000 złotych udaje się pozyskać 40.000 wejść na stronę.

Tu uwaga: wcześniej również pozyskiwałem ruch na strony taniej niż zarabiałem na reklamach, ale nie pozyskiwałem go przez AdWords, więc nie było mowy o arbitrażu na samym AdWords.

2. nietracenie czytelników – pozyskani czytelnicy nie mogą uciec z krzykiem z twojej strony. Musi załadować się szybko i nie może być brzydka. Tyle wystarczy.

To stosunkowo łatwe, ale jeśli zrobisz to źle, możesz stracić kilka procent osób, za których pozyskanie zapłaciłeś. Z 40.000 mogłoby zrobić się 35.000 jeśli strona wyglądałaby brzydko i długo się ładowała. U mnie pomijalnie mała liczba osób zraża się i od razu wychodzi ze strony.

3. układ reklam – w tym się specjalizuję, więc miałem łatwo. Wystarczyło „tylko” wykorzystać doświadczenie z kilkuset projektów i rozmieścić reklamy w takich miejscach, w których zainteresują czytelników.

Tak poważnie, to skomplikowany temat i na początek polecam wdrożyć te porady o AdSense, a później jak najwięcej eksperymentować.

Załóżmy, że rozmieściłem reklamy w taki sposób, że z każdego tysiąca odsłon zarabiam 30 złotych. Oczywiście cały interes jeszcze się nie domyka, bo 40 tysięcy odsłon płatnych po 30 złotych daje tylko 1200 złotych przychodu, a na pozyskanie ruchu przy tych założeniach wydałbym 4000 złotych.

4. zachęcenie do zostania na stronie – chyba najtrudniejszym zadaniem jest zachęcenie internautów do wykonywania wielu odsłon strony i tu najłatwiej stwierdzić, że arbitraż nie ma szans się udać. Sam przez te lata nie doceniałem tego parametru i liczyłem na to, że cała wizyta zamknie się w jednej odsłonie strony, która w dużym procencie zakończy się kliknięciem w reklamę.

Tymczasem poprawiając liczbę odsłon na wizytę, możemy kilkukrotnie podnieść przychody z tysiąca wizyt! Przy czterech odsłonach na wizytę i parametrach takich jak wcześniej, przychody wynoszą już 4800 złotych, czyli przekraczają koszty pozyskania ruchu o 25%.

Jak to zrobić? Dostarczyć dużo wartościowej treści, do której łatwo się dostać i wykorzystać jak najwięcej sztuczek zachęcających do wykonania jeszcze jednej odsłony.

Warto tu jeszcze wrócić do problemu z optymalizacją pod kilkoma kątami jednocześnie: często rozmieszczenie reklam i linków zachęcających do przejścia dalej się wyklucza i trzeba znaleźć optimum, w których iloczyn tych dwóch liczba będzie największy. Jako ciekawostkę dodam, że w Google Analytics jest taki parametr jak przychody z reklam na wizytę, a w AdSense go nie ma.

Jeśli uda się zmieścić z kosztami prowadzenia w tych 25%, wychodzimy na plus, czyli osiągamy arbitraż. Oczywiście im większy obrót, tym większą kwotę daje to 25%. Np. przy założonych wydatkach 4000 złotych na AdWords, 25% zysku daje 800 złotych i w tych 800 złotych trzeba zmieścić się z kosztami prowadzenia strony. Przy 40.000 wydanych na promocję, zostaje 8000, za co można już spokojnie prowadzić nawet całkiem dużą stronę i jeszcze sporo zostanie.

Koszty prowadzenia strony są w miarę stałe, więc potwierdza się to, co pisałem wyżej: przy tej strategii trzeba iść na masę.

Nie, jeszcze nie rzucaj się do kupowania AdWordsów

Tu bardzo, bardzo ważna uwaga. Opisuję pewną strategię, która jest ekstremalnie trudna do wykonania (i dlatego jestem tak dumny z jej dopięcia).

Zobacz co by się stało, gdyby:

  1. za 4000 wydane na AdWords, było 38.000 kliknięć a nie 40.000
  2. 2% internautów uciekało ze strony z powodu wolnego serwera i brzydkiej skórki,
  3. na każdy 1000 odsłon zarabiałbyś 28 złotych a nie 30,
  4. internauci wykonywaliby 3,8 odsłon na wizytę a nie 4.

Podpowiem: różnice są niewielkie, ale twoje przychody wynosiłyby 3962 złotych, czyli trochę mniej niż wydajesz na reklamę. A gdzie koszty prowadzenia strony? W skrócie, przedsięwzięcie okazałoby się klapą.

Jednocześnie pokazuje to, że jeśli już masz stronę, której prowadzenie domyka się na styk, może okazać się, że wystarczy poprawić jeden parametr, abyś wyszedł mocno na plus. Zresztą napisz do mnie, bo zawsze da się coś poprawić.

PS jeśli mimo wszystko chcesz wypróbować tę strategię, mam jeszcze trzy porady:

  1. postaw stronę na zestawie Digital Ocean plus WordPress z jakąś estetyczną, minimalistyczną skórką, żeby zminimalizować liczbę uciekających użytkowników,
  2. zacznij od „darmowego” ruchu, czyli znajomych lub czytelników strony (jeśli już ich masz) i na nich dopracuj liczbę odsłon na wizytę oraz układ reklam,
  3. kupna ruchu za małe kwoty, przy czym pierwsze nieudane testy potraktuj jako inwestycję w wiedzę,
  4. nigdy nie kończ optymalizacji, bo konkurencja nie śpi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *