Zmień podejście do stron internetowych, zanim konkurencja Cię wyprzedzi

Potrzebujesz strony swojej firmy. Idziesz do grafika, żeby ją narysował. Otrzymany od niego plik .PSD dajesz koderowi, żeby zrobił z tego HTML-a. Proste, prawda? Tylko to nie działa.

Na początek małe wyjaśnienie dotyczące tego i kilku kolejnych wpisów. Nie jestem webdeveloperem, ale to właśnie jest moją zaletą. Robiąc strony hobbystycznie mogę pozwolić sobie na podpatrywanie najnowszych technik od najlepszych projektantów na świecie. Wielu zawodowców ogranicza się natomiast do robienia kolejnych projekty na podstawie wzorca zrobionego parę lat temu.

Załóżmy, że jesteś szewcem. Pewnego dnia przychodzi do Ciebie pan Janusz, który chce kupić buty. Bierzesz miarę, wybierasz materiał i robisz wszystkie inne rzeczy, które robią szewcy. Cena: 500 złotych. „Coooooo? Tak drooooogo? Ale w Tesco są takie same za 39,90!”

Oczywiście — jako szewc — wiesz dobrze, że twoje buty nie są takie same jak te z Tesco. Prosta sprawa: chińskie dzieci podczas klejenia butów z Tesco nie zrobiły przymiarki do twojej stopy, tylko robiły masówkę na wyczucie.

Nie, grafik nie zaprojektuje twojej strony

Przejdźmy jednak do stron. „Robienie stron” może Ci się wydawać bardzo proste, szczególnie jeśli siedzisz w zupełnie innym biznesie. Ot, wstawienie loga, historii firmy, modułu imienin i danych kontaktowych. Cennika pod żadnym pozorem nie, bo jeszcze konkurencja odgapi. Jeszcze dobranie paru kolorków, co grafik zrobi za 300 złotych i tyle. Za kolejne 300 złotych jakiś gimnazjalista zrobi z tego HTML-a i strona gotowa.

Wszystko działa i wygląda ładnie, tylko jakoś klienci nie chcą kupować, mimo że wydajesz majątek na reklamę strony. Gdzie jest błąd?

Problem w tym, że tak jak prawie każdy, przeceniasz grafika. Jeśli znasz się na robieniu butów, logistyce, produkcji śrubek, prawie czy czymkolwiek innym, to prawdopodobnie jedyną rzeczą jaką potrafisz ocenić jest to, czy strona Ci się podoba, czy nie.

Prawdopodobnie nie ocenisz jakości strony

Nie jesteś w stanie ocenić czy ta strona będzie ładowała się szybko, czy wolno. Nie potrafisz powiedzieć czy będziesz ją musiał wymienić za dwa miesiące, czy za pięć lat, a jeśli tak, to ile to będzie kosztowało.

To nic złego – ja idąc do dentysty nie wiem czy powinienem wziąć plombę z włóknem szklanym czy nie, ani na ile taka plomba wystarcza. Po prostu znam się na czym innym.

Tym bardziej nie wiesz czy strona pozwala na zmianę samego wyglądu z zachowaniem treści i architektury informacji. No i najważniejsze: nie wiesz czy osoby trafiające na twoją stronę wykonają najbardziej oczekiwaną akcję.

Pewnie nie wiesz też, co jest najbardziej oczekiwaną akcją, ani że powinieneś podać ten cel wykonawcy strony, prawda? ;)

Wszystko dlatego, że grafik jest ostatnią osobą, jaka powinna zajmować się stroną (w sensie: ostatnią w kolejności, nie najmniej się nadającą).

Ale wszyscy idą do grafika…

Wszyscy idą najpierw do grafika, a agencje jako pierwszą rzecz przesyłają plik graficzny? No właśnie – i dlatego cieszą się z 2% konwersji. Powtórzę: cieszą się z tego, że co pięćdziesiąta osoba która trafiła na ich stronę, dokonała najbardziej oczekiwanej akcji.

Przecież to absurd.

Najlepsi projektanci mają inne podejście do stron

W najlepszych agencjach na świecie już od dobrych 2-3 lat strony robi się inaczej. Zaczyna się od analizy systemowej, która ma na celu ustalenie po cholerę Ci w ogóle ta strona. I nie, „bo nowoczesne firmy mają strony” rzucone przez handlowca z agencji nie jest wystarczającym powodem.

Twoja strona ma konkretny cel:
Na marginesie, to Amazon zrobił Kindle’a, żeby oszczędzić na wysyłkach książek ma zmniejszyć koszty sprzedaży (w tym leży sukces Amazonu)
– ma służyć jako reklama twojej firmy, tak jak ulotki, billboardy czy reklama w TV, czyli bezpośrednio nawoływać do akcji
– ma zmniejszyć koszty obsługi klienta – zamiast zawracać Ci głowę telefonami z pytaniem o godziny otwarcia może to sobie przeczytać na stronie

To tylko niektóre zastosowania firmowych stron i przyznasz chyba, że są bardziej konkretne niż jakieś nowoczesności, dwudzieste-pierwsze-wieki i inne bzdury?

Jak zacząć podziwiać piękne wyniki?

Kiedy już wiesz, co ma się znaleźć na stronie, wstępnie to rozmieszczasz. Twoja strona wygląda mniej więcej tak:

mockup

Fot. Stephen Dann na licencji CC

Kolejny etap to zakodowanie strony, która wygląda tak jak na szkicach, uzupełnienie jej zawartością i przetestowanie czy rzeczywiście ma to sens. Pod pojęciem „przetestowanie” mam na myśli sprawdzenie tego na żywych użytkownikach, a nie tylko przeklikanie się przez stronę i sprawdzenie czy wszystkie linki działają.

Ale jak to? Pokazać nieskończoną stronę? Po prostu. Jeśli strona będzie co najmniej estetyczna, to ludzie nie zwrócą uwagi na jej wygląd, tylko na treść. Cieni, ładnie zaokrąglonych rogów ani dobieranego godzinami fonta i tak nikt na tym etapie nie zapamięta.

Tak, już teraz jest pora na testy!

Na razie musisz wiedzieć jak to wszystko ułożyć na stronie, żeby ludzie robili to, czego oczekujesz. Nie ma niestety jednego superskutecznego układu treści i trzeba to po prostu przetestować.

Do tego idealnie nadaje się Peak App, narzędzie do optymalizacji stron, które współtworzę. W Peak Appie szybko postawisz w pełni działającą stronę i wrzucisz na nią treść w kilku wariantach, które chcesz przetestować. Taką stronę możesz już pokazać klientom wysyłając do nich mailing albo kupując reklamę (np. AdWordsy).

PeakApp - Edit Pages-3

Już od pierwszych wejść na stronę, Peak App będzie analizował co internauci robią na stronie, podsuwając im coraz skuteczniejsze wersje strony. Oczywiście możesz przetestować różne wersje samodzielnie albo napisać do tego oprogramowanie, ale po co, skoro Peak App zrobi to w cenie będącej odpowiednikiem 1-2h pracy programisty?

Nie zapomniałeś o grafiku?

Dopiero kiedy zakończą się testy, powinieneś zgłosić się do grafika, żeby „pokolorował” stronę i nadał jej indywidualny styl.

Takie podejście ułatwia pracę wszystkim:

  1. Tobie, bo działasz na stronie przygotowanej specjalnie do prowadzenia testów i nie musisz płacić programiście za każdą zmianę
  2. grafikowi, bo dostaje gotowy układ strony i cieszy się, że nie będziesz go męczył telefonami typu „a gdyby tak przenieść to o pięć pikseli w lewo?”
  3. frontendowcowi (osobie, która robi całą magię zamieniającą plik graficzny na stronę WWW), bo ma już fragmenty kodu do wykorzystania, a swoją pracę robi tylko raz (analogicznie jak grafik)
  4. programiście – bo może być w ogóle niepotrzebny ;)

Na dzisiaj to tyle. Przemyśl to, bo mimo że na pierwszy rzut oka moje podejście może wydawać się szalone, to ma ono sens, a za parę lat wszyscy będą robić strony w ten sposób.

Tekst i tak wyszedł już bardzo długi, więc konkretny przykład opublikuję za kilka dni. Tymczasem zapraszam do przetestowania Peak Appa, dopóki jest jeszcze 5000 darmowych testów do wykorzystania, jeśli założysz konto, a samą aplikację możesz wypróbować za darmo i bez rejestracji.

Zobacz też kolejny wpis z tej serii: Nowe podejście do stron internetowych w praktyce