W ciągu ostatniego tygodnia dostałem trzy pytania o to dlaczego nie informuję o używaniu na stronie cookies. Przecież wszyscy informują!

Jeśli jakimś cudem udało Ci się ominąć tę informację, to od 22 marca 2013 podmioty zapisujące dane w urządzeniach użytkownika muszą poinformować użytkowników o tym, że to robią i co zrobią z tymi danymi, a użytkownik musi wyrazić na to zgodę.

Pewnie zamysł był słuszny i chodziło o to, żeby wszyscy cyebrprzestępcy informowali o tym, że zapisują na twoim dysku wirusa czy coś w tym stylu. Okazuje się jednak, ze wszyscy uczepili się do ciasteczek (cookies).

Co przed Wami ukrywam?

Teoretycznie informowanie o cookies nakazuje punkt 122) Ustawy z dnia 16 listopada 2012 r. o zmianie ustawy – Prawo telekomunikacyjne oraz niektórych innych ustaw.

Dlaczego w takim razie nie informuję Was o tym, że zapisuję dane w Waszych urządzeniach? Odpowiedź jest banalnie prosta: otóż nie zapisuję żadnych danych, więc nie mam o czym informować.

Jeśli jakiekolwiek ciasteczka są zapisywane, to pochodzą od Google. Jakoś nie widziałem, żeby Google informowało o swojej polityce dotyczącej cookies. Myślę jednocześnie, że Google ma całkiem niezłych prawników, którzy dokładnie zbadali czy muszą o czymś informować, czy nie. Skoro nie informują, to znaczy, że nie jest to konieczne. Jeśli więc zobaczę informację o ciasteczkach na google.pl, to zrobię tak jak oni. Jeśli nie – nie mam zamiaru informować o czymś, czego nie robię.

Serio, nie wiem czemu ludzie tak się uczepili tych ciasteczek. Komunikaty widziałem nawet na stronach-wizytówkach, składających się z cennika, danych kontaktowych, historii firmy i listy obchodzących imieniny. Gdzie tu miejsce na jakieś ciasteczka?

To oficjalne: politycy pomyśleli

Za to muszę przyznać, że politycy pomyśleli! Dopuścili wyjątek w informowaniu o zapisywaniu czegoś na urządzeniach odbiorców: otóż nie trzeba informować o zapisaniu danych, jeśli jest to niezbędne do „przekazania komunikatu za pośrednictwem sieci telekomunikacyjnej”. To całkiem przydatny zapis, bo tak się składa, że wejście na jakąkolwiek stronę jest przekazaniem komunikatu za pośrednictwem sieci telekomunikacyjnej. Gdyby nie ten zapisek, każda strona musiałaby zawierać jakiś kretyński komunikat.

Swoją drogą, to gdybym chciał wprowadzić komunikat dotyczący cookies, warto byłoby go ukryć po zaakceptowaniu. A jak to najlepiej zrobić? Oczywiście stosując cookies…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *