Czytaj to, zanim nazwiesz pracodawcę chciwym wyzyskiwaczem

by marcin kosedowski

Ci biedni pracownicy tylko harują na firmę za 5PLN/h, a szef-wyzyskiwacz dwa razy w roku leci na Bahamy – napisałeś na forum? To nie tak.

Dzisiejszy wpis dedykuję wszystkim piszącym bzdury na forach w tematach dotyczących konfliktu pracownik – pracodawca.

Zacznijmy od tego, że każdy pracownik, w szczególności ten tyrający za piątaka na godzinę na bizneswieśmienów jest kosztem. Tak właśnie, pan Edmund, który zasuwa 12h dziennie przy taśmie na stanowisku pomocnik robota i montuje lodówki, jest kosztem.

Pan Edmund nie generuje firmie przychodu. Zgadza się, składa te lodówki, ale… one także są kosztem. Przecież trzeba je testować, magazynować i księgować.

A gdzie zysk? Dopiero kiedy handlowiec znajdzie klienta (w przypadku lodówek klientem będzie jakaś hurtownia AGD albo sieć sklepów), pojawią się jakiekolwiek przychody!

Ja bym płacił 10.000 na rękę

Tak wiem. Gdybyś Ty był szefem, to każdemu płaciłbyś 10.000 na rękę. Oczywiście dlatego, że wiedzę o kosztach pracy masz w miejscu, w którym plecy tracą swą szlachetną nazwę.

Opowiem Ci historię.

Znajomy dostaje podanie o pracę od kobiety, która chce zarabiać właśnie 10.000 na rękę na stanowisku handlowca. Okeeeeej… Co takiego ta kobieta chce zaoferować mojej firmie, że chce aż takiej zapłaty? – myśli zapraszając ją na rozmowę. Szybko liczy, że handlowiec, który zarabia 10.000 na rękę kosztuje firmę rocznie co najmniej:

  • 12 x 10.000 za wypłaty,
  • 12 x 6891,46 za składki na ZUS,
  • 12 x 1000 za biuro i telefon,
  • 12 x 3000 za samochód (leasing + paliwo).

Czyli 238697,52 złotego. Cholerne ćwierć miliona złotych! Zamiast ją zatrudniać, firma mogłaby co roku kupować kawalerkę pod wynajem.

Ile musisz dać firmie, żeby dostać pensję?

Żeby właścicielowi firmy w ogóle opłacało się ją zatrudnić, pracownica musi przynieść co najmniej 30% zysku. Dlaczego 30%? Tu są dwie opcje.

  1. Jeśli masz ćwierć miliona złotych, możesz po prostu wrzucić te pieniądze do jakiegoś funduszu i dostać z 15% rocznie. To trochę mniej roboty niż zabawa w uruchamianie fabryki…
  2. A jeśli inwestycja jest finansowana z kredytu (a pewnie jest), to firma musi spłacić ten kredyt. Bez względu na to co mówią reklamy, kredyt będzie kosztował co najmniej 20% rocznie. Dopiero z nadwyżek ponad te 20% firma ma jakiś zysk.

Oczywiście przy wrzuceniu pieniędzy do funduszu ten chciwy kapitalista w ogóle nie tworzy miejsca pracy, a potencjalni pracownicy zamiast 5 PLN/h dostają okrągłe zero złotych.

>>>Ile jestes wart, czytelniku z Fejsa?

Ale szczęśliwie kapitalista postanowił wyzyskiwać ludzi i utworzyć dla pani handlowiec stanowisko płatne 10.000 złotych. Przy marżach w branży na poziomie 5%, musiałaby sprzedać lodówki za jakieś 7.000.000 złotych (siedem milionów), żeby interes się opłacał.

Kolega pyta więc kandydatkę, czy sprzeda lodówki o wartości 7 milionów złotych rocznie.

Dziewczyna otwiera szeroko oczy, wybucha płaczem i wybiega z firmy, żeby popisać na forum Gazety o złych pracodawcach. No dobra, trochę pojechałem Baderem, ale niedoszła pani handlowiec pracy nie dostaje ;).

Dostań 40% podwyżki od zaraz

Zanim napisałeś swój komentarz o pracodawcach-wyzyskiwaczach, nie patrzyłeś na to w ten sposób, prawda? Ba, pewnie nawet nie policzyłeś ile kosztujesz pracodawcę? To zatrważające jak mało osób wie, ile kosztuje pracownik!

Przywileje takie jak płatny urlop albo najlepszy samochód na świecie (firmowy) kosztują. Przy etacie, za każdy 1000 złotych przekazany pracownikowi, pracodawca płaci jeszcze 670 złotych różnych podatków i pseudopodatków (tu to rozrysowałem).

A co byś powiedział na podwyżkę o ponad 40%? Gdyby pracodawca miał przeznaczyć te same pieniądze na twoje stanowisko i zatrudnił Cię na umowę o dzieło, dostawałbyś 1441 PLN zamiast każdego tysiąca, który dostajesz teraz.

Dlaczego NIE chcesz zarabiać więcej?

Inny znajomy zawsze pyta kandydata do pracy, czy chce etat za np. 3000 złotych na rękę, dzieło za 4300, czy wystawi mu fakturę na 6125 złotych. Dla pracodawcy to taki sam koszt!

Kandydaci z trwogą krzyczą: ale przecież dzieło to „umowa śmieciowa”, przez którą będziesz mnie wyzyskiwać płacąc mi 4300 zamiast 3000, chciwy pracodawco! Po czym z płaczem wybiegają z firmy.

Umowy nie takie śmieciowe

„Zaraz zaraz, ale na DG albo umowie o dzieło ten chciwy wyzyskiwacz może mnie zwolnić z dnia na dzień!” – powiesz. Ano może. Tylko czy będzie chciał? Po co miałby zwalniać dobrego pracownika? Jeśli jesteś dobry, na DG jesteś równie bezpieczny co na etacie.

A może w tym właśnie problem? Idziesz do pracy żeby wywalczyć sobie jak najwięcej przywilejów, bony świąteczne i podwyżkę, która ci się „należy”, chociaż robisz cały czas to samo?

W takim razie nie dziw się, że jutro twój etat zajmie ktoś, kto myśli o interesie firmy.

Hej! Współtworzę nowy serwis newsowy, w którym piszemy tylko o najważniejszych sprawach.
Zobacz, naprawdę warto!

ZIPNEWS.pl »