Wiek emerytalny taki jak w XIX wieku, konta na których nie przechowuje się pieniędzy i wiek emerytalny większy od średniej długości życia. Nie, to jeszcze nie jest straszne.

1. Zakład Utylizacji Szmalu oddaje twoje 10.000 rocznie emerytom

Może myślisz o założeniu własnej firmy? Sprawdź jak to zrobić tutaj.

Co miesiąc wpłacasz na ZUS podatek składkę emerytalną. Dla osoby zarabiającej średnią krajową jest to 900 złotych miesięcznie, a dla przedsiębiorcy co najmniej 400 złotych miesięcznie. Oczywiście każdy rozsądnie myślący przedsiębiorca płaci to minimum.

Dlaczego ZUS przestał działać>>>Zobacz też jeden wykres, który podsumowuje ten artykuł

Płacisz i płacisz, a co roku ZUS wysyła Ci pismo z zabraną od Ciebie kwotą powiększoną o wskaźnik waloryzacji, procentem o który zwiększyła się ta kwota.

Wbrew pozorom waloryzacja to całkiem spory procent, który nawet w kryzysowym 2009 osiągnął 7,22 punktu, czyli odprowadzone 10.000 tysięcy zostało zamienione na 10.722 PLN. Poniższy wykres z Ministerstwa Finansów pokazuje jak zwiększa się wpłacana kwota na tle pieniędzy zarabianych przez OFE.

Kapitał gromadzony przez OFE i waloryzowana kwota wpłacana do ZUS. Źródło: Ministerstwo Finansów.

Kapitał gromadzony przez OFE i waloryzowana kwota wpłacana do ZUS. Źródło: Ministerstwo Finansów.

Wyraźne skoki na czerwonej linii to właśnie waloryzacja. Gdybyś wpłacał pieniądze na lokatę oprocentowaniu podobnym do wskaźnika waloryzacji, wynik byłby naprawdę niezły.

Problem w tym, że ZUS nie ma żadnego konta ani żadnego oprocentowania. To tylko wirtualne liczby, moim zdaniem umyślnie mające kojarzyć się z kontem bankowym i oprocentowaniem.

2. Konto emerytalne tylko nazywa się kontem

Mimo podobnych nazw, konto emerytalne nie ma nic wspólnego z kontem bankowym. Konto emerytalne to:

konto ubezpieczonego — konto ubezpieczonego, na którym ewidencjonuje się informacje o zwaloryzowanej wysokości składek na ubezpieczenie emerytalne

Ustawa o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych

Pomijam już fakt, że jakiś pajac piszący ustawę w definicji konta ubezpieczonego użył rekurencji (na zasadzie koń to koń mający jeden ogon). Ważne jest, że na koncie zapisuje się informacje, a nie przechowuje pieniądze! Niestety nie oznacza to, że informacja stała się walutą.

3. ZUS obiecuje, że kiedyś zabierze innym

Zgodnie z XIX-wiecznym systemem emerytalnym, pieniądze ze składek idą na wypłaty bieżących emerytur, do których i tak musimy dokładać 40 miliardów rocznie (ta kasa pochodzi z podatków).

Tak, wiem, że jest OFE. W ubiegłym roku wpłaciłeś tam 200 złotych przy średniej krajowej.

Jeszcze raz: pieniądze wpłacane na ZUS są od razu wydawane, dokładasz do nich 13% swoich podatków, a ZUS nie odkłada twoich pieniędzy. ZUS obiecuje, że kiedy za 30 lat przejdziesz na emeryturę, zabierze ówczesnym pracującym ich pieniądze i przeznaczy je na twoja emeryturę. W czasach, w których za stosowanie antykoncepcji trafiało się na stos, może i miało to sens, ale obecnie wydaje się, że pan Bismarck trochę się przeliczył.

4. Waloryzacja to nie oprocentowanie twoich pieniędzy

Wskaźnik waloryzacji jest ustalany na podstawie zmiany cen towarów i usług ogłaszanej przez Główny Urząd Statystyczny.

Czyli co roku jakiś facet w swetrze w kratkę idzie do sklepu i mówi:

hmmm, ogórki podrożały o 3%, ser potaniał o 5%, cena lokomotyw jest bez zmian, więc powiększymy zapisane kwoty o 4,38%. Ach, w tym roku miałem jeszcze doliczyć zmianę ceny ręczników! Jednak 3,67%.

Jako że konto emerytalne to tylko zapis obiecanej dla Ciebie kwoty, a nie zgromadzonych środków, wskaźnik może równie dobrze wynosić 5% jak i 20%. Jeśli ZUS stwierdzi, że tylko żartował z tą obietnicą, nie będzie miało znaczenia jaką kwotę skasuje.

Ale, ale! Mamy przecież prawo, według którego kwota obiecana przez ZUS nie może się zmniejszyć. Twoje pieniądze zapisane kwoty są więc bezpieczne!

5. Z ZUS-u mogą wyparować nawet te obiecane kwoty

No nie do końca, bo może wzrosnąć inflacja. Załóżmy, że w arkuszu ZUS-u masz obietnicę wypłaty miliona złotych, a do emerytury zostało Ci 10 lat. Rząd robi taki numer, że zmienia koszyk na podstawie którego pan w swetrze ustalał wskaźnik waloryzacji. Do koszyka wliczają się teraz mocno taniejące promy kosmiczne. Wskaźnik wynosi zero.

Jeśli inflacja wynosi 4% rocznie (mniej więcej tyle co teraz), po 10 latach twój obiecany milion będzie warty tyle co dzisiejsze 675.564,17 złotych. Czyli realnie stracisz 1/3 obiecanej kwoty, chociaż ZUS ma czyste ręce To samo będzie, jeśli na dwa lata do władzy dojdą osoby, które spowodują 20% inflację, co w perspektywie kilkudziesięciu lat może się zdarzyć.

Jeśli natomiast powtórzy się trwająca dwa lata 600-procentowa hiperinflacja, twój obiecany milion stanie się odpowiednikiem 20.000 złotych. Jesteś pewien, że przez 50 lat to się nie powtórzy?

6. Wiek emerytalny: 67 lat. Średnia długość życia: 66 lat

No, ale przyjmijmy, że przez najbliższe kilkadziesiąt lat, przez które będziesz jeszcze żyć, nie zdarzy się nic nadzwyczajnego, a gospodarka będzie stabilna. Pozostaje więc odczekać do osiągnięcia 67 roku i cieszyć się emeryturą przez kolejne lata. Będziesz się nią cieszyć… policzmy:

Średnia długość życia (66 lat) minus wiek emerytalny (67 lat) równa się… Ups

Pomińmy już to, że wiek emerytalny był ustalany pod koniec XIX wieku, kiedy to zwykle umierały osoby 40-letnie. Od tego czasu nikt go nie ruszał, mimo że żyjemy trochę dłużej.

Trochę to wypaczyło sens emerytur, które wówczas były zapomogą dla starców, a teraz w powszechnym mniemaniu są wakacjami, które się należą. Pomijam już fundowanie emerytur rolnikom i pracownikom takich instytucji (o których w życiu nie słyszałem) jak Służba Kontrwywiadu Wojskowego. Istotne jest to, że kiedy projektowano system emerytalny, średnia długość życia była o 25 lat mniejsza niż wiek emerytalny.

Jednak czy rzeczywiście umrzesz rok przed emeryturą? Przy założeniu, że średnia długość życia mężczyzny wynosi 66 lat dla mężczyzny urodzonego w 1980 roku (taki jest przeciętny czytelnik Like a geek) – niekoniecznie.

7. Zjedzeni przez mamuta składają się na twoją emeryturę

Te 66 lat dotyczy dopiero co urodzonego mężczyzny. Skoro nie zabiła Cię dżuma, nie zginąłeś na wojnie i nie zjadł Cię mamut, dożyłeś trzydziestki. Gratuluję! W nagrodę twoja oczekiwana długość życia wzrasta o 3,24 roku. Czyli skoro masz już trzydziestkę, to statystycznie dożyjesz 69 lat, a na emeryturze spędzisz 2 lata? To też nie tak.

W wieku 30 lat możesz wygrać z rakiem, uniknąć zbyt wąskiej autostrady, nie skoczyć do pustego basenu na główkę, nie zostać gwiazdą rocka, nie zamarznąć w Himalajach itd. Unikając kilku innych przeszkód dożyjesz sześćdziesiątki. Wtedy zostanie Ci jeszcze statystycznie 15 lat życia, z czego 8 na emeryturze. Jeśli dożyjesz do 75 lat – zostanie Ci jeszcze 7 lat życia. Na emeryturze spędzisz 15 lat.

Te wyliczenia biorą się stąd, że twoi rówieśnicy, którzy nie mieli tyle szczęścia i umarli, zaniżają średnią pozostałą długość życia. Nieporozumienia biorą się natomiast stąd, że za średnią długość życia bierzemy przeciętne dalsze trwanie życia osoby urodzonej w danym roku.

8. Wiek emerytalny nie oznacza wieku zakończenia pracy

W tym przestarzałym systemie jest tyle dziur i tyle niewiadomych, że absolutnie mnie nie przekonuje. W dodatku reformy ograniczają się do zmiany parametrów takich jak podniesienie wieku, w którym państwo zaczyna wypłacać obywatelowi pieniądze, a nie do żadnych reform.

Wiek emerytalny oznacza początek wypłacania przez podatników pieniędzy obywatelowi, a nie koniec pracy!

Rozwiązanie? Podniesienie wieku emerytalnego o dużo więcej niż dwa lata. O 10 albo 20, tak, żeby procent osób otrzymujących emerytury był stały, a emerytury dożywałoby niewiele osób. Nikt nie myślałby, że emerytura to należące się każdemu wakacje.

I nie, nie oznacza to pracy do 80, 90 czy 150 lat. Oznacza to tylko, że w wieku 80, 90 czy 150 lat zaczniemy otrzymywać dofinansowanie od podatników. Nie ma obowiązku pracy. Możesz ją przerwać mając 20, 40 albo 70 lat, jeśli tylko uznasz, że zgromadziłeś już wystarczająco dużo aktywów, żeby przestać pracować.

Jednocześnie dofinansowanie dla faktycznie starych osób, tak jak chciał tego Bismarck i jak proponuję dwa akapity wyżej, oznaczałoby minimalne obciążenie pracujących podatkami składkami emerytalnym. Mieliby więc za co inwestować we własne aktywa takie jak udziały w firmach albo lokaty i gdyby żyli z odsetek, jeszcze zostawiliby coś dzieciom.

Szkoda tylko, że sam nie wierzę, że jakikolwiek rząd zafunduje nam taką zmianę.

One thought on “8 faktów o emeryturach, które nie mieszczą się w głowie”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *