Od prawie dwóch tygodni szukam dwójki pracowników do mojego nowego projektu. Pytam więc: gdzie to 15% bezrobocie? Bo na pewno nie we Wrocławiu.

Szukam dwóch pracowników: kierownika projektu (PM) i osoby technicznej (NT), która miała do czynienia z pozycjonowaniem na skalę trochę większą niż hobbystyczna i dopilnuje zewnętrznych programistów, żeby robili wszystko tak jak powinni. Płace moim zdaniem są całkiem dobre – po ok. 3000 na rękę (tu więcej informacji o poszukiwaniach).

Haaaaalo, czy ktoś w ogóle szuka pracy?

Kiedy kilkoro znajomych powiedziało, że nie znają nikogo kto szukałby pracy (jakiejkolwiek), trochę się zdziwiłem. Ja wiem, że we Wrocławiu poziom bezrobocia jest minimalny, no ale ludzie! 70 kilometrów dalej bezrobocie przekracza 20%. Za 3 tysiące na rękę można wynająć sobie mieszkanie i naprawdę zostanie więcej niż wynosi zasiłek. Naprawdę nie mogę się nadziwić, że ludzie nie chcą pracować. No bo jak to inaczej nazwać?

I żeby nie było. Nie wymagam 20 lat doświadczenia (koniecznie z legitymacją studencką), znajomości mandżurskiego ani pięciu fakultetów. Jeśli spojrzycie na ogłoszenia, to zobaczycie, że sztywne wymagania tak naprawdę małe:

Spełniasz te wymagania? 3000 na rękę czekają!

  • PM powinien wcześniej kierować trzema projektami, znać narzędzia do analityki internetowej i potrafić obsługiwać WordPressa,
  • NT powinien mieć doświadczenie przy pozycjonowaniu co najmniej 30 stron (nie mówię o pozycjonowaniu na „kredyty” ani „meble” – chodzi tylko o myślenie w pewnej skali), znać podstawy PHP i narzędzia do analityki.

Raczej nie wyobrażam sobie pracy przez dłuższy czas z osobami, których SEO nie interesuje chociaż w minimalnym stopniu, więc jest to mile widziane również u PM-a.

Wymagania są z dupy wzięte, więc podrasuję sobie CV

Jednak poza wymienionymi wyżej punktami, reszta to umiejętności miękkie, które charakteryzują idealnego kandydata, ale które do CV może sobie wpisać każdy. Tak, tak. Nastawiałem się na podejście potencjalnych pracowników w stylu „wymagania są z dupy wzięte, więc podrasuję sobie CV”.

Parę lat temu, kiedy znajomi ze studiów pisali CV, widziałem na żywo jak to wygląda. „Znajomość środowiska UNIX na poziomie administracyjnym? Hmmmm, kiedyś włączyłem sobie Ubuntu z LiveCD – to to samo”.

Z góry zakładałem więc, że przesłane CV będą mocno podrasowane. Jednak myliłem się. Przesłane z całą pewnością CV nie są podrasowane. Przynajmniej mam taką nadzieję.

To nie żart, to moja strona!

Przez te dwa tygodnie, mimo wywieszenia ogłoszeń w kilku serwisach i w różnych wersjach (robiłem różne wersje dla NT – czasem skupiałem się bardziej na SEO, czasem na PHP i programowaniu) i podpytywania znajomych, dostałem łącznie… uwaga, uwaga: 4 sensowne oferty. Cztery.

Z tego jedna spełniała większość wymagań (doświadczony pozycjoner z bardzo podstawowym PHP), a pozostałe osoby być może by się sprawdziły po douczeniu.

Po kilku kolejnych autorach cefałek widać, że nie tylko nie potrafią włączyć autokorekty, ale wpisują wszystko co kojarzy im się z komputerami i jeszcze robią w tym błędy („znajomość PHP, linux, Phoothosop, Visual, Pascal”). Przy okazji: co to za mania na znajomość Exela? Nie trzeba go nawet uruchamiać, żeby zobaczyć, że tam w środku jest „c”.

I linki do stron jakie zrobili. WOW. To jest kosmos.

Jeszcze bym zrozumiał, gdyby ktoś podesłał stronę domową opartą na tabelkach i w jakiejś wersji HTML-a, która była krzykiem mody w ’99. Spoko – od tego będą wynajęte firmy, żeby użyły Bootstrapa, czy co tam będzie modne za rok.

Jest duuużo gorzej. Chociaż nigdzie o to nie prosiłem, a już na pewno nie w przypadku ogłoszenia o pracę dla PM-a, ludzie wysyłają po 20 albo 50 linków do czegoś, co od biedy mogłoby być zaliczeniem zajęć z robienia stron na informatykę. W drugiej klasie gimnazjum. Na trzy z plusem.

Jakaś strona z jednym formularzem, który nie działa. Inna strona na której wyskakuje błąd. Inna strona, z tym samym błędem, ale z innym tłem. Oczywiście wszystko na darmowych hostingach i z wyskakującymi reklamami na pół ekranu. Serio?

serio?

W Polsce nie ma bezrobocia

Kilka kolejnych CV to osoby, które najwyraźniej wysyłają podania wszędzie, bo ich CV nie zawierają żadnej, absolutnie żadnej cechy wspólnej z tymi, które były wymienione w ogłoszeniach. Jedna osoba wysłała nawet to samo CV na PM-a i NT, który był akurat nazwany „Specjalista ds. SEO” (ja naprawdę testuję skuteczność wszystkiego, więc dlaczego ogłoszenia miałyby być gorsze?). Oczywiście ani w jednym, ani w drugim przypadku nie trafiła w żadne wymagania. Nawet w mile widzianą znajomość angielskiego.

Wniosek jest prosty. W Polsce nie ma bezrobocia! Nie wiem jak to możliwe, że istnieje jeszcze branża związana z szukaniem pracy, skoro na całą Polskę znalazło się raptem 13 osób w ogóle zainteresowanych przygarnięciem trzech tysięcy miesięcznie na rękę.

A teraz poważnie. Gdybyście znali kogoś z Wrocławia, kto kuma pozycjonowanie albo zna PHP i chce się rozwijać w kierunku pozycjonowania, wyślijcie mu link do tego tekstu, OK? Dzięki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *