„Wcale nie jest powiedziane, że eksperyment z emeryturami powiedzie się w długim terminie”. Czy ZUS, OFE, GPW, BTC albo jakiś inny trzyliterowy skrót pozwoli Ci na emeryturę pod palmami?
 

Kto lepiej opowie o emeryturze dla przedsiębiorcy od Alberta Rokickiego, który zawodowo od kilkunastu lat zajmuje się inwestowaniem na giełdzie, prowadzi blog o inwestowaniu długoterminowym Longterm.pl i jednocześnie ma własną działalność gospodarczą? To wszystko zdecydowanie odróżnia go od wszelkiego typu „doradców inwestycyjnych” pracujących na etatach i niemających własnych inwestycji. Bez zbędnego przeciągania zapraszam więc do przeczytania zapisu mojej rozmowy z Albertem.

Marcin Kosedowski: Albercie, czytelnicy Like a geek też prowadzą lub chcą prowadzić własne firmy, więc powinieneś doskonale rozumieć ich problemy. Ot, na przykład 400 złotych przelewane co miesiąc na składkę emerytalną do ZUS. To dobra inwestycja?

Albert Rokicki: Powiem szczerze, że już od wielu lat praktycznie nie liczę na jakąkolwiek emeryturę. Zdradzę tutaj po raz pierwszy pewien sekret: nigdy nie ufałem ani ZUS-owi ani OFE, pomimo że w ostatnich miesiącach jestem ich wielkim adwokatem, o czym pisałem wielokrotnie na moim blogu.

Tak czy inaczej, nasza emerytura nie będzie imponująca, bez względu na to czy wybierzemy OFE i ZUS czy tylko sam ZUS. Stare powiedzenie mówi „umiesz liczyć? licz na siebie” i tego bym się trzymał. Moje skażenie zawodowe, jako inwestora polega również na podchodzeniu do wszystkiego przede wszystkim z nieufnością.

Czyli podzielasz zdanie przedsiębiorców sceptycznie podchodzących do ZUS-u i zakładających upadek systemu za kilkadziesiąt lat? A może przyszłe rządy w trosce o emerytów-wyborców, którzy będą przecież liczącą się grupą, jednak zapewnią nam wakacje pod palmami?

ZUS za kilka lat najprawdopodobniej zbankrutuje i trzeba będzie go wspomagać z budżetu państwa, co będzie się wiązało z podwyżkami podatków. Przypomnę tylko, że emerytury są stosunkowo młodym eksperymentem w historii ludzkości, bowiem wprowadził je Bismarck dopiero pod koniec XIX wieku i wcale nie jest powiedziane że ten eksperyment się powiedzie w długim terminie. Ludzie żyją coraz dłużej a w poszczególnych krajach (w tym w Polsce) następują poważne nierównowagi demograficzne, powodujące, że system przestaje działać. 

To może OFE? Przeciętny czytelnik bloga jest w okolicach trzydziestki, więc pewnie pamięta reklamy OFE obiecujące nie wiadomo ile. Tymczasem ostatnio dostałem z OFE list, z którego wynika, że mam zgromadzone 800 złotych na emeryturę. Na bilet na Majorkę może wystarczy (o ile będzie promocja), ale co dalej?

Nigdy nie ufałem ZUS-owi, ale i nigdy też nie pałałem jakąś wielką miłością do OFE, traktując je jako tzw. mniejsze zło. Moim zdaniem, nawet gdyby całość naszych składek szła do OFE, to na wakacje pod palmami nie ma co liczyć. Oczywiście wszystko zależy też od tego kto ile faktycznie tam wpłaca. Wpłacając zaledwie 400 zł miesięcznie powinno się mieć ograniczone oczekiwania, bez względu czy kasa idzie do studni bez dna, jakim jest ZUS czy też do prywatnych, nastawionych na własny zysk OFE…

…zwłaszcza, że do OFE z tych 400 złotych idzie tylko część, a z pustego i Salomon nie naleje.

Tak jak wspomniałeś, nasza ogólna składka nie jest zbyt wysoka, a do OFE trafia niecałe 15% całej kasy jaka idzie co miesiąc na naszą emeryturę, więc nawet gdyby zarządzającym OFE był sam Warren Buffett, to cudów nie będzie.

ZUS – nie. OFE – nie.  W takim razie co proponujesz przedsiębiorcom i freelancerom, którzy chcą mieć sensowną emeryturę? Rozwijać biznes, na starość sprzedać go i żyć z odsetek? A może – skoro przedsiębiorcy znają się na biznesie – to niech kupią udziały w innych firmach i żyją z dywidend?

Radzę każdemu zadać pytanie w czym czuje się najlepiej. Jedni wolą pracować dla kogoś, mając stabilizację finansową i jednocześnie, regularnie odkładać sobie pieniądze na emeryturę, drudzy chcą rozwijać własne biznesy, czyli raczej inwestować tu i teraz, licząc na krociowe zyski w przyszłości.

Jeśli chodzi o inwestowanie na giełdzie to jest zasada, że od 100 należy odjąć swój wiek i tyle ile wyjdzie procentowo, można inwestować w akcje. W moim przypadku ten procent wyniósł 64%, ale w rzeczywistości wychodzi, że jest to prawie 100% z racji tego, że zajmuje się tym zawodowo.

Podoba mi się ta zasada :). Tylko czy to dobra opcja dla właściciela firmy, który ma na głowie milion spraw? Ile czasu musiałby poświęcić na analizę spółek, oglądanie wykresów, czytanie komunikatów, wizyty w biurze maklerskim itd.?

Jeśli nie masz czasu na codzienne śledzenie notowań i analizy spółek, to należy się według mnie bezwzględnie trzymać tej zasady. Z wiekiem powinno się przesuwać swoje zaangażowanie w kierunku bardziej bezpiecznych obligacji skarbowych lub korporacyjnych, ale tych, które emitują duże, stabilne firmy. 

OK, czyli przydałby się jakiś instrument w stylu „kup i zapomnij”. Tylko trochę za bardzo kojarzy mi się to z telefonami od telemarketerów próbującymi wcisnąć mi dołączenie do jakiegoś funduszu inwestycyjnego albo wykupienie ubezpieczenia emerytalnego. A może to dobry pomysł?

Osoby, które chciałyby samodzielnie zacząć inwestowanie swoich pieniędzy w celu zwiększenia przyszłej emerytury mogą robić to samodzielnie. Fundusze akcji pobierają przecież prowizje około 4% na samym wejściu, a w dodatku później muszą się z naszych pieniędzy utrzymać, redukując nasz zysk. O sposobie samodzielnego inwestowania na giełdzie i w dodatku bez płacenia podatku Belki nagrałem nawet oddzielny film i umieściłem go na YouTube.
 

Proponuję w nim aby zakupić akcje 4 polskich spółek, wypłacających regularnie dywidendy czyli KGHM, PKO, GPW i PZU, korzystając ze wspaniałego narzędzia jakim jest IKE czyli Indywidualne Konto Emerytalne. 

Indywidualne konto emerytalne (IKE) – dobrowolna forma polskiego ubezpieczenia społecznego stanowiąca tzw. trzeci filar emerytalny. Posiadacz konta IKE może wybrać konkretny sposób oszczędzania, począwszy od lokaty bankowej, poprzez ubezpieczenie kapitałowe, fundusze inwestycyjne, aż po samodzielne inwestowanie na giełdzie.  Dochody z tytułu oszczędzania na IKE są zwolnione od podatku od dochodów kapitałowych w wysokości 19%, tzw. podatku Belki. (za Wikipedią)

Już się wystraszyłem, że sam chcesz mi coś wcisnąć, ale po zajrzeniu do Wikipedii się uspokoiłem ;). IKE to tzw. trzeci filar emerytalny. Czym to się różni od OFE i ZUS-u?

Wielką zaletą IKE jest to, że zwolnieni jesteśmy z płacenia podatku dochodowego z naszych inwestycji, pod warunkiem, że wypłacimy pieniądze po przekroczeniu 60 roku życia. Niewątpliwą wadą IKE jest roczny limit wpłat wynoszący nie więcej niż 300% średniej krajowej w ciągu roku.
W tym roku można wpłacić do IKE tylko 11 139 zł. To i tak nieźle, bo jeszcze w 2008 roku ten limit wynosił całe 4055 zł. Istnieje jeszcze alternatywa zwana IKZE, ale w tym przypadku płaci się podatek na wyjściu z inwestycji a wpłaty do niego (w ramach limitu) można odliczyć od podstawy opodatkowania, zmniejszając sobie w ten sposób podatek płacony fiskusowi. 

Jak to działa w praktyce? Muszę przystąpić do czegoś na kształt OFE? Może mogę to sobie wyklikać w panelu banku? A może wystarczy, że kupię akcje wymienionych przez Ciebie spółek i na koniec roku księgowa wpisze mi to do PIT-a?

Aby założyć IKE trzeba wybrać się do dowolnego banku i otworzyć rachunek IKE – Indywidualne Konto Emerytalne. Należy uważać na pewien drobny aspekt, jakim jest prowizja maklerska za dokonanie transakcji zakupu i później sprzedaży akcji. Stawki na rynku obecnie wahają się pomiędzy 0,19 a 0,38% od kwoty transakcji. Dodatkowo, trzeba przy tym bezwzględnie uważać na wszelkie próby ze strony banku mające na celu namówienie nas na jakieś usługi czy fundusze dodatkowe.

Spotkałem się już z bankami, które nie oferują niestety samodzielnego IKE ale wymuszają na klientach przystąpienie do ich własnych programów emerytalnych, które nazwałbym „pseudo-IKE”, trwających powiedzmy 10 lat. Wygląda to tak, że jesteśmy zobligowani do wpłacania bankowi określonej kwoty co miesiąc przez okres 10 lat. Uważam, że jest to praktyka nieuczciwa i należy bacznie uważać czy bankierzy nie podkładają nam jakichś dodatkowych umów do podpisania. Nas interesuje tylko i wyłącznie IKE i taką ofertę ma w tej chwili BOŚ. Dzisiaj o 16:40 będzie darmowe szkolenie na temat IKE. [Albert nie pracuje w BOŚ i nie jest to link partnerski – przyp. M.K.]

Wróćmy do wymienionych spółek. Wybrałeś spółki, które co roku wypłacają właścicielom akcji część wygenerowanego zysku. Na jak dużą wypłatę może liczyć osoba, która kupi akcje za np. 10.000 złotych?

Dobra stopa dywidendy powinna przewyższać przynajmniej o 1-2 punkty procentowe aktualną rentowność 10 letnich obligacji skarbowych – na dzień dzisiejszy jest to 4,45%, więc dywidenda ze spółki powinna wynosić minimum 5,45%, będąc jak to się fachowo nazywa, naszą premią za ryzyko. Wymienione przeze mnie spółki wypłaciły w ostatnich 3 latach dywidendy o stopie 7% rocznie czyli kupując ich akcje za 10 000, otrzymywalibyśmy 700 zł rocznie. Przypominam że na koncie IKE nie obowiązuje podatek Belki więc cały zysk jest nasz! W tym przypadku po 14 latach same dywidendy podwoją nam początkowy kapitał jaki zainwestowaliśmy czyli 10 000 zł. Oczywiście nie ma gwarancji, że spółki te utrzymają taki sam poziom dywidend, jaki wypłacały w ostatnich 3 lat ale raczej nie spadną one poniżej wspomnianego oprocentowania obligacji 10 letnich.

Rozumiem. Za uzyskaną dywidendę kupuję więcej akcji spółek tego typu i z czasem część środków przenoszę z giełdy na lokatę. A co w momencie, w którym stwierdzę, że mam już wystarczająco dużo? Sprzedaję resztę akcji i kupuję sobie wyspę? ;)

Wzrost kursu traktuje jako dodatkowy bonus jaki przyszły emeryt, najprawdopodobniej, otrzyma w momencie „wyjścia” z inwestycji po przekroczeniu 60 roku życia. Badania prowadzone na rynku amerykańskim od 1802 roku, wykazują, że giełda akcji rośnie o 9,9% rocznie w ujęciu nominalnym a 6,6% realnie, czyli po uwzględnieniu inflacji.

Nasza giełda nie ma aż tak długiej historii, ale nasz główny indeks giełdowy – WIG wzrósł od momentu swojego powstania o bagatela 7600%! Aż ciężko w to uwierzyć, ale ktoś, kto uwierzył w polską giełdę w momencie jej powstania w 1991 roku, mógł pomnożyć swój początkowy kapitał aż 77 razy! I to pomimo dwóch wielkich kryzysów po drodze – załamania bańki internetowej oraz ostatniego kryzysu bankowego w latach 2007-2009.

Nie twierdzę, że będziemy mieli kolejne 22 lata podobnego boomu ale jestem przekonany, że za 10-20 lat od dzisiaj nasza giełda będzie o wiele wyżej niż obecnie a zyski będzie można liczyć może nie w tysiącach, ale z pewnością w setkach procent. Tak podpowiada nam historia między innymi wspomnianego już rynku amerykańskiego czyli tego o najdłuższej historii badań naukowych.

Na koniec chciałbym poznać twoją opinię o bitcoinie. Jak według Ciebie zachowa się jego wartość w najbliższej przyszłości i za kilkadziesiąt lat? Są jakieś przesłanki wskazujące na to, że za 30 lat będzie jeszcze cokolwiek warty?

Spodziewałem się, że padnie to pytanie, bo jest to ostatnio bardzo modny temat. Uważam, że pomysł jest super, ale może być problem z jego wdrożeniem. W ostatnich dniach Chiny wprowadziły stanowczy zakaz posługiwania się tą kryptowalutą, co spowodowało spory spadek jej wartości. Na dzień dzisiejszy bardziej zatem wierzę, że hegemonię Dolara obali chiński Juan niż Bitcoin, ale mogę się mylić.

Traktuje to jako swego rodzaju ciekawostkę czy eksperyment, a jeśli ktoś chciałby w to inwestować, to raczej polecałbym kupowanie komputerów o szybkiej mocy obliczeniowej i odpowiedniego software’u do samodzielnego wydobywania tej waluty lub produkcję tych urządzeń czy narzędzi, w myśl zasady że „podczas gorączki złota najwięcej zarabiali producenci łopat i sitek” :-)

I to jest jedna z lepszych wypowiedzi jakie słyszałem o inwestowaniu w bitcoina :).  Dziękuję Ci za rozjaśnienie sytuacji z emeryturami, a czytelników zapraszam na twój blog http://longterm.pl/, gdzie mogą m.in. dostać od Ciebie darmowego ebooka dotyczącego inwestowania.

Treści przedstawione w powyższej publikacji są prywatnymi opiniami i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715). Autor wypowiedzi nie ponosi odpowiedzialności za decyzje podjęte na podstawie niniejszych treści, ani za szkody poniesione w wyniku decyzji inwestycyjnych podjętych na podstawie niniejszych treści.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *