Ryzykowny startup czy sprawdzony pomysł na biznes?

Chcesz założyć nowy startup? A może lepiej wykorzystać sprawdzony pomysł biznes? Zobacz jak zrobił to Kamil Kik tworząc własną sieć franczyzową.

Marcin Kosedowski: Kamilu, prowadziłeś swego czasu popularną stronę internetową, na której zarabiałeś spore pieniądze. Od paru osób słyszałem, że przy takich dochodach pojawił im się pomysł przeprowadzki na jakąś ciepłą wyspę. Jak to wyglądało u Ciebie ? 



Kamil Kik (Pakersi.pl): Z perspektywy dnia dzisiejszego to już dość odległe i pionierskie czasy, bo miałem wtedy niewiele ponad 18 lat. Mimo młodego wieku, od podstaw stworzyłem bardzo duży projekt informatyczny.

Faktycznie, dochody z reklam, które później płynęły szerokim strumieniem były bardzo satysfakcjonujące jednak, to nie pieniądze były celem samym w sobie. W przypadku trafionego pomysłu na biznes, pieniądze są dodatkiem i potwierdzeniem sukcesu. Byłem wówczas bardzo zdeterminowany na rozwój oraz inwestowanie w firmę. Dlatego nigdy nie zachłysnąłem się luksusem, bo ten jak wiadomo niejednemu nie wyszedł na zdrowie. Zarobione w ten sposób pieniądze nie pojawiły się nagle jak grom z jasnego nieba, tylko były efektem ciężkiej pracy i wielu nieprzespanych nocy, wyrzeczeń oraz podnoszenia swoich kwalifikacji.

kamil z pakersi.pl

Żadnych bentleyów na podjeździe? Zero kanapek z pawia na śniadanie? ;)
Jedyna większa różnica jaką odczułem dzięki posiadaniu pieniędzy była taka, że przestałem zwracać uwagę na ceny produktów w osiedlowym sklepie spożywczym (śmiech). Poczułem za to, że chyba właśnie nadszedł mój czas, więc trzeba wykorzystać szansę od losu i… zacząć inwestować w coś nowego i jeszcze większego! Wybór padł na branżę kurierską w której dostrzegłem sporą niszę – zrozumiałem, że mogę świadczyć wysokiej jakości, tanie usługi kurierskie wciąż sporo na tym zarabiając :)

Zdecydowałeś się na sprzedaż portalu internetowego i otwarcie „stacjonarnego” biznesu, co jest trochę dziwne w czasach, w których nawet sklepy monopolowe chcą być w Internecie. Dlaczego?
Uznałem to za swego rodzaju wyzwanie dla siebie. Od zawsze kręciło mnie zarządzanie sporą firmą i budowa prawdziwego imperium. Już w czasach przedszkolnych na zadane pytanie odpowiadałem, że z zawodu chcę zostać biznesmenem :). Oprócz tych czysto prywatnych pobudek uwielbiam kontakt z ludźmi, a sądzę, że nawet najlepszy portal społecznościowy nie da nam tego co spotkanie twarzą w twarz ;).


Czyli kontakt z ludźmi. W takim razie dlaczego firma kurierska, a nie kolejny sklep, setny zakład fryzjerski albo coś bardziej popularnego?

Uważam, że szukając nowego biznesu, a Pakersi nie będą naszym pierwszym biznesem, należy mieć na uwadze możliwą do uzyskania między nowym, a poprzednim synergię. Prowadziłem swego czasu dość spory sklep internetowy i rozpoczęcie przygody z „kurierką” było naturalnym krokiem do przodu w kierunku monitorowania jakości obsługi klienta. Musisz też wiedzieć, że ok. 90% sklepów internetowych zarabia nie tylko na sprzedaży swoich towarów, ale również dokłada swoją marżę do kosztów wysyłki.

Nie chciałem, żeby te pieniądze uciekały, wolałem żeby zostały w firmie. Dojrzałem w punktach kurierskich wartą zapełnienia niszę, właściwie nikt przed nami na poważnie nie podszedł do tematu zakładania tego typu placówek.

I to wystarczyło? Nie bałeś się konkurencji? Nie poszedłeś na studia logistyczne?

Na rynku można było co prawda spotkać mniej lub bardziej udanie przygotowane punkty służące obsłudze paczek kurierskich, ale wyraźnie brakowało firmy, która skutecznie mogłaby konkurować choćby z Pocztą Polską pod względem jakości obsługi i proponowanych cen. A w kwestii wykształcenia prawie trafiłeś – studiowałem na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu kierunek o wdzięcznie brzmiącej nazwie: „Business Administration”, który poniekąd jest dość mocno spokrewniony z logistyką. 

Czyli nie trafiałeś zupełnie w ciemno, ale postanowiłeś wypełnić niezagospodarowaną niszę. Bardzo ciekawe jest to, że firmy zarabiają też na przesyłce. Możesz zdradzić jeszcze jakieś ciekawostki z branży?

Proszę bardzo: wysokość proponowanych przez nas marży oraz pełna dowolność w procesie negocjacji sprawia, że często jesteśmy w stanie zaproponować klientom znacznie niższe ceny niż te, które uzyskaliby bezpośrednio u przewoźników.
Nadajemy dziesiątki tysięcy przesyłek dzięki którym wynegocjowaliśmy bardzo niskie stawki u naszych przewoźników.

OK, czyli branżę już wstępnie znamy. Jednak zaprosiłem Cię do rozmowy z innego powodu, który może bardzo zainteresować czytelników. Dajecie ludziom możliwość dołączenia do waszej sieci na zasadzie franczyzy, czyli w tym przypadku prowadzenia własnego punktu kurierskiego pod marką Pakersów. Tak samo działają duże firmy, np. McDonalds i Getin Bank. Jak to wygląda od twojej strony?

Do uruchomienia własnego programu franczyzowego potrzebne są naprawdę duże środki. Nad jakością i poprawnością jego obsługi musi cały czas czuwać sztab doskonale wykształconych specjalistów, ponieważ to oni stoją na pierwszej linii frontu, kiedy coś pójdzie nie po myśli franczyzobiorcy. Stworzenie systemu obsługi przesyłek czy też zarządzania punktem, to bardzo duże wydatki, które można skalować wręcz w nieskończoność. To z kolei wymaga sporych nakładów w akcje marketingowe, podwyższanie kwalifikacji zaangażowanych osób i rozwój nowych technologii. 


To z pewnością duże wydatki, ale otwarcie dwudziestego, pięćdziesiątego czy setnego punktu powinno być zdecydowanie tańsze niż pierwszy punkt?

Jasne! Z perspektywy przedsiębiorcy chcącego otworzyć razem z nami punkt kurierski sytuacja wygląda znacznie lepiej. Z doświadczenia naszych Partnerów wiemy, że w zupełności wystarczy nawet kwota, którą można uzyskać z dofinansowania z Powiatowego Urzędu Pracy, tak więc koszta kształtują się na poziomie grubo poniżej 20 tys zł. 
Do tego – w przeciwieństwie do z definicji ryzykownych startupów – u nas Partner dostaje pomysł na biznes przetestowany już w kilkudziesięciu placówkach, więc korzysta z doświadczenia innych osób i unika błędów, które ktoś popełnił przed nim. W efekcie Partner nie wywala pieniędzy w błoto, co pozwala mu zejść z kosztami właśnie do tak niskiego poziomu.

20 tysięcy? Podobną kwotę wydałem ostatnio na jeden ze swoich projektów internetowych… A co z biurokracją?

Franczyzobiorca będzie musiał latać po urzędach, załatwiać zezwolenia, koncesje i inne papiery?

Nie, postawiliśmy na całkowite uproszczenie modelu funkcjonowania, tak, żeby nasi Partnerzy nie musieli przejmować się uwarunkowaniami prawnymi, a mogli skupiać się na pozyskiwaniu klientów. W szeregach firmy również znajduje się prawnik, który gotowy jest pomagać w pracy Franczyzobiorcom.

Tu pojawia się kolejna zaleta sieci: partner nie musi zatrudniać własnego prawnika, a koszty dzielą się na wiele osób. Oczywiście im więcej osób w sieci, tym mniejsze koszty stałe przypadają na Partnera.

I co, może powiesz jeszcze, że potencjalni Partnerzy nie muszą spełniać miliona wymagań urzędników ani Waszych?

Dokładnie tak powiem! Wymagamy jedynie lokalu z witryną na parterze o wielkości min. 15-20m2. Może być nawet najęty, a resztą zajmujemy się my :).

Brzmi nieźle, a patrząc na to, że od naszej ostatniej rozmowy otworzyłeś kilka kolejnych punktów, to coś musi być na rzeczy. Gdyby czytelnicy Like a geek chcieli założyć swój punkt, to jak mogą się z Tobą skontaktować?

Jestem dostępny pod firmowym adresem kamil (małpka) pakersi.pl i służę pomocą osobom poważnie zainteresowanym otwarciem własnego biznesu lub rozpoczęciem współpracy przy wysyłaniu paczek (np. jeśli czytelnik prowadzi sklep internetowy). Zachęcam również do zapoznania się z informacjami dla potencjalnych franczyzobiorców w dziale dla partnerów: http://www.pakersi.pl/franczyza/.