Tekst przeniesiony z like-a-geek.jogger.pl.

Od ładnych paru lat wydawało mi się, że czasy wpychania JavaScriptu wszędzie, gdzie to możliwe (do animacji menu, za kursor, do otwierania linków) minęły wraz nadejściem XXI wieku, web2.0 i im podobnych sloganów. Wszyscy już wiedzą, że użytkownik po swojej stronie może robić z witryną co mu się podoba, a my tylko dostarczamy treść (czasem w ładnym opakowaniu)? Niestety nie.

O co chodzi? O śnieg. Tak, w tym roku zima zaskoczyła internautów padającym śniegiem. Błagam, takie rzeczy były fajne 10 lat temu… A właściwie to nawet wtedy nie były. Po co marnować swój czas na bajery, które w najlepszym przypadku się nie wyświetlą (komentarze pod wpisem), a w najgorszym przypomną tylko traumatyczne czasy pływających ramek, atakującej muzyki podstawionej w tle i zajączków biegających za kursorem. Zamiast marnować czas na robienie śniegu można było zaimplementować linki do komentarzy. Na szczęście nie ma nigdzie komunikatu IE only.

Z IE nie jest lepiej

Mimo że (prawie) nikt już nie pisze stron pod ulubioną przeglądarkę, nawet mającą całe 7% rynku, to cały czas trzeba jednak brać pod uwagę ludzi, którzy zatrzymali się w poprzednim tysiącleciu (czyt. użytkowników IE 5.5). Czasem ich szefów. Rano znalazłem nawet na wykopie artykuł dotyczący hacków CSS. Tekst jest bardzo dobry i generalnie zgadzam się z jego autorem, ale dlaczego opublikowano to dopiero teraz? Przecież każda osoba zajmująca się webmasterką od paru lat doskonale zna hacki z życia a hobbyści (np. ja) i tak nie marnują czasu na użytkowników IE 5.5. Część profesjonalistów też nie.

Ale o co chodzi?

Tak się zastanawiam, skąd projektantom stron przychodzą do głowy takie pomysły jak padający śnieg, strony tylko pod ulubioną przeglądarkę i inne wynalazki z poprzedniej epoki? Przecież JS można wykorzystać na mnóstwo ciekawszych sposobów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *