Tekst przeniesiony z like-a-geek.jogger.pl.

asus eee seashell

Asus Eee Seashell (1005) to całkiem niezły komputer. Pod warunkiem, że korzystasz jedynie z przeglądarki i nie dłużej niż jakieś 9 godzin.

Marcin Kosedowski, foto: mat. prasowe

Parametry są typowe jak na netbooka, więc nie będę się o nich rozpisywał. Ma procesor, ma RAM, ma dysk. Do tego 3 porty USB, wyjście na monitor (HDMI w sprzęcie za tę cenę chyba nikt się nie spodziewa) i przyzwoita karta graficzna, która radzi sobie z rozdzielczością wyższą niż FullHD na zewnętrznym monitorze.

Bateria wg producenta ma starczać na 7h. To brednie, bo gdyby tak było, to już dawno nie mógłbym pisać tego tekstu. Tymczasem wskaźnik pokazuje jeszcze 20% naładowania (przy wyłączonym Wi-Fi i w trybie oszczędnym).

Czym jest sprzęt bez programów?

Do laptopa dostajemy całą masę niepotrzebnego oprogramowania takiego jak narzędzia multimedialne, coś, co chyba służy do włączania Office’a, triala antywirusa, jakiś kolorowy dock, który nie służy chyba do niczego, Windowsa 7 i inne rzeczy, które wywaliłem pierwszego dnia korzystania z komputera.

No dobra – został Windows 7, który sprawdza się pod warunkiem, że jedyna rzecz z jakiej korzystam to przeglądarka. Tapetę, której w tej wersji Windowsa nie da się zmienić, widziałem może ze dwa razy.

Z jakiegoś powodu nowoutworzone konto miało prawa administratora. Byłem przekonany, że to odeszło z Windoswm XP, ale nie. Do tego system zarzucał mnie setką komunikatów. O rany, właśnie powiększyłeś fonta! To na pewno bezpieczne?. Tak mniej więcej co cztery sekundy.

Przejście do centrum komunikatów skutkuje komunikatem czy na pewno chcesz pozwolić centrum komunikatów, żeby zmieniło ustawienia. To groźne!. Jednak parę kliknięć tu i tam skutkuje wyłączeniem tego syfu i całkiem bezpiecznym Windowsem. Nie wierzę, ja naprawdę użyłem tych dwóch wyrazów w jednym zdaniu:).

Wykonanie

Do zestawu dołączono jedynie zasilacz i jakąś płytkę. Po krótkiej dyskusji sprzedawca dorzucił jeszcze pokrowiec na komputer (zgadnijcie w jakim kolorze). Nie bardzo wiedziałem co zrobić z płytą, bo przecież Eee nie ma napędu optycznego (i dobrze). Wyciąłem więc szurikena:).

Komputer jest bardzo solidny i mimo dużej wagi (prawie 1,3 kg) da się go trzymać w jednej ręce albo oprzeć o kolano. Klawiatura nie ugina się, nic nie trzeszczy jak w Acerach. Klawisze są w miarę wygodne, za wyjątkiem tego symulującego prawy przycisk myszy. On wciska się sam z siebie zawsze, kiedy mój palec pojawi się gdzieś w okolicy. Zawsze.

Obudowa jest wykonana z twardego plastiku, ale jest błyszcząca. Wygląda ładnie, ale doskonale nadaje się do zbierania odcisków palców. Policjanci ścigający dilerów, tłumaczy napisów do filmów albo pedofilów będą wniebowzięci.

Dodatkowe bajery

Touchpad obsługuje multitoucha, ale jedyne co udało mi się dzięki niemu uzyskać to powiększenie i pomniejszenie. W losowych momentach działa jeszcze przewinięcie w dół, ale pozostałe funkcje są niemożliwe do wykonania.

Przesunięcie trzema palcami w prawo, uda się tylko tylko osobie o palcach wielkości zapałek. W przeciwnym wypadku po prostu nie zmieszczą się w obszarze touchpada. Przy okazji, jest on oznaczony tylko zmianą faktury obudowy – żadnych wcięć, wstawek z innego materiału itd. Wygląda nieźle.

Pozostałe gadżety, takie jak niewidzialne głośniki dające dźwięk w magiczny sposób, podwójny mikrofon i kamerka po prostu działają. Oczywiście do każdego z nich dodano osobną aplikację, o nazwie dobranej tak, żeby utrudnić mi ich usuwanie.

Podsumowując, komputer ma takie samo wyposażenie jak wszystko w tej klasie cenowej, a w dodatku jest ładny i solidny. Mnie to przekonało.

skomentuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *