Tekst przeniesiony z like-a-geek.jogger.pl.

Jak zniknąć z Internetu?

Chciałbym mieć sklep. Taki, który zarabiałby dla mnie miliony w dzień po otwarciu i miał czerwoną kanapę dla klientów. Co bym chciał sprzedawać, z jakimi marżami i skąd brałbym klientów? To nieważne. Sklep ma mieć czerwoną kanapę.

Tekst: , foto: Izismile/PD

To idiotyczne podejście, prawda? Tymczasem co jakiś czas pisze do mnie Małgosia z Gorzowa (55 lat), która właśnie przeszła na emeryturę albo Tomek (21 lat), student Filologii Bibliotekoznawczej z Łomży. Chcą założyć stronę internetową, nacisnąć magiczny przycisk zarabiaj online i dostać miliony jeszcze przed najbliższym weekendem. Kiedy pytam jaki mają model biznesowy, zwykle odpowiadają:

CHCE MIEC PORTAL O MOIM KOCIE I ZARABIAC NA REKLAMACH ALBO MOZE JAKIS SKLEP INTERNETOWY

Zaskakuje mnie podejście tych wszystkich osób do interpunkcji i zamiłowanie do wciskania Caps Locka, ale ja nie o tym.

Nie, nie, nie. To zupełnie nie tak!

Wygląda na to, że najwyraźniej jakieś 99% Polaków przeczytało jakiegoś ebooka typu zarób milion w trzy sekundy bez wychodzenia z domu i teraz uważają, że po założeniu strony, stan ich konta wzrośnie o kilka zer.

Obawiam się, że to nie tak.

Kiedy kupujesz kanapę albo zlecasz kobiecie od feng-shui ustawienie jej na dobrej żyle wodnej – wydajesz pieniądze. To samo, kiedy płacisz za transport kanapy do lokalu albo odnawiasz tapicerkę – cały czas płacisz.

To oczywiste, że kanapa w sklepie jest kosztem.

Strona – jak kanapa – jest kosztem

Również strona o kocie (nie portal) albo sklep internetowy są kosztami. Posiadanie strony nie jest sposobem na zarabianie przez Internet. Strona to sposób na wydawanie pieniędzy. I poświęcanie czasu. To akurat jedna z niewielu rzeczy, które odróżniają stronę od kanapy.

Wszystko inne jest takie samo: kiedy kupujesz teksty na stronę albo zlecasz grafikowi zrobienie szablonu – wydajesz pieniądze. To samo, kiedy płacisz za hosting albo odnawiasz domenę – cały czas płacisz. Kiedy wybierasz kategorie serwisu albo prowadzisz fanpage – poświęcasz czas.

Strona to sposób na WYDAWANIE pieniędzy

To, że chcesz mieć stronę, mówi mi tylko tyle, że chcesz wydać kilkadziesiąt tysięcy złotych (kub odpowiednik kilkudziesięciu tysięcy wyrażony w czasie twojej pracy).

Chcę mieć strone to taki sam model biznesowy jak chcę mieć sklep z czerwoną kanapą

To zaskakujące, ale najwyraźniej ludzie, którzy chcą mieć swoje strony internetowe, myślą, że po uruchomieniu bloga ze śmiesznymi zdjęciami ich kota, na ich koncie automatycznie zaczną pojawiać się pieniądze.

Gdyby choć przez dwie sekundy pomyśleli, że żeby zarabiać, trzeba coś sprzedać, stwierdziliby, że posiadanie strony nie jest sposobem na zarabianie. To sposób na wydawanie pieniędzy, tak jak kupno kanapy do sklepu.

Oto sekret zarabiających stron internetowych

Dopiero jeśli strona zacznie coś sprzedawać, będzie można mówić o zarabianiu. Oczywiście na stronach sprzedawać można wszystko:

  • książki,
  • serwetki,
  • koty,
  • szkolenia,
  • koty,
  • ciasta,
  • ebooki.

Albo ludzi (a właściwie ich uwagę), jeśli w biznesplanie zapisaliśmy, że jednym ze źródeł przychodu będą reklamy.

Jak zarabiać na stronach

Żeby to sprzedać, musisz więc mieć odpowiednio szerokie źródło zainteresowanych klientów i dostęp do towaru pozwalający osiągnąć satysfakcjonujące marże. Jakoś mało kto zwraca uwagę na to, że strona jest tylko drobnym narzędziem w całym tym modelu.

Nie ma tu miejsca, w którym samo posiadanie strony powiększa stan twojego konta. To dokładnie tak samo, jak posiadanie kanapy w sklepie nie zwiększa dochodu. Dopiero klient przyciągnięty kanapą albo stroną może dać jakiś dochód.

Wiem, że to banał, ale naprawdę dziwią mnie wyobrażenia części osób o zarabianiu przez Internet. Powtórzę jeszcze raz: postawienie strony nie spowoduje magicznego wzrostu stanu twojego konta.

No dobra, tak naprawdę to jest jeden sposób na zarabianie na stronach internetowych. Sprzedawaj je.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *