Tekst przeniesiony z like-a-geek.jogger.pl.

Czego uczą się te studentki z Azji?

Właśnie przejrzałem 10 losowych ogłoszeń o pracę na fajne stanowiska. 9 z nich wymaga wykształcenia wyższego technicznego. Dziesiąte – znajomości fińskiego.

, foto: SCA

Jesteś w szkole średniej. Przeglądasz oferty pracy i wiesz już, czego się uczyć – tego, co pozwoli Ci skończyć studia.

Kończysz studia i chcesz zacząć pracę. Co prawda jest już za późno żeby zaczynać, ale trudno. Wysyłasz CV do paru dynamicznych firm z młodymi zespołami i motywacyjnymi systemami wynagrodzeń.

Dobra praca to ciężka praca

Jeśli chcesz pracować w stabilnej firmie o ugruntowanej pozycji na rynku – studia to dobry wybór. Uczelnia daje Ci teoretyczne podstawy do takiej pracy (o ile uzupełnisz studia własnymi, komercyjnymi projektami). Uczy też, że płaci się za pracę. Zdarzało mi się dostać zaliczenie tylko dlatego, że co tydzień wpisywałem się na listę. Poświęciłeś swój czas, więc zapłacę Ci zaliczeniem – przekazywał w ten sposób profesor. No ale co innego miałby przekazać, jeśli jemu przez całe życie płacili za to, żeby co semestr dał parę wpisów?

Nic dziwnego, że wiele osób ma zakodowany prosty schemat: dużo pracujesz – dużo zarabiasz. Idą do pracy i za nic nie wyjdą przed szefem – to znaczyłoby, że są złymi pracownikami. Co z tego, że przez dwie godziny grali na Wii? Liczy się długa praca, stanie w korkach po 4 godziny dziennie i przemęcznie po powrocie do domu. Wtedy się ich docenia.

Liczy się efekt

Ja mam inny schemat. Dużo pracujesz – jesteś nieefektywny. Musisz pracować mniej i zyskiwać więcej, lepiej zorganizować swój czas albo – jeśli Cię na to stać – zacząć myśleć o przychodzie pasywnym (to akurat nie dla mnie). Niestety takie zmiany wymagają innego podejścia do pracy niż to, którego nauczyli Cię w szkole, na studiach i być może w domu. Jako freelancer zaczniesz myśleć o tym, jaką korzyść przyniesie klientowi to co robisz i tak wyceniać swoją pracę. Czas przestanie mieć jakiekolwiek znaczenie.

Zlecam pewnej firmie zrobienie szablonu do mojej nowej strony. Pani grafik oddaje fantastyczny szablon, który niesamowicie mi się podoba. Problem w tym, że oddaje go dwa tygodnie po terminie wyznaczonym w umowie.

Kiedy pytam czy mogę liczyć na jakąś zniżkę z powodu opóźnienia, dowiaduję się m.in., że ona włożyła w szablon tyle pracy (w co nie wątpię), a ja jeszcze chcę zniżkę?! Ironicznie pyta nawet, czy gdyby zrobiła projekt przed czasem, to powinna podwyższyć cenę.

Naucz się, że świat Cię nie zrozumie

Cóż, według mnie… tak. Żeby po raz kolejny nie tłumaczyć tego samego: uważam, że taka sama praca wykonana w krótszym czasie jest warta więcej niż w dłuższym. Gdyby pani grafik odesłała projekt po godzinie, a nie miesiącu, byłbym wniebowzięty i dał jej premię. Poważnie.

Wiem, że większość osób z tym się nie zgodzi, ale to dlatego, że uczyły się w przeświadczeniu, że ciężka praca jest wartością samą w sobie. Zarabianie bez fizycznego poświęcenia jest takie nieuczciwe, pracę trzeba szanować, nie mogę skończyć wcześniej niż inni, bo szef patrzy – to często słyszałem dorabiając sobie w średnich i dużych przedsiębiorstwach. No i wszystkim zajmuje to godzinę, więc niemożliwe, żeby Ci zajęło 15 minut. Jak jesteś taki szybki, to zrób jeszcze raz – usłyszane od szefa. Genialne.

Często mam tego typu rozmowy i już przyzwyczaiłem się do niezrozumienia mojego podejścia do pracy.

Ojej, twoje lata nauki są nieistotne!

Przynajmniej został mi szablon CV – do pobrania za darmo

Niestety pracując w inny sposób niż większość znajomych, szybko dochodzisz do wniosku, że studia nauczyły Cię czegoś innego niż oczekiwałeś. Jasne, przygotowują do zajęcia specjalistycznego stanowiska (nie od razu!), ale nie do pracy na własny rachunek. Kiedy poszedłem do uczelnianego doradcy zawodowego, obowiązkowo musiałem przygotować CV. Po prostu doradca też nauczyła się tylko pracować na godziny i z tym wiąże się 99% udzielonych porad.

Co z tego, że przygotowałem CV specjalnie na tę rozmowę i nigdy więcej nie wykorzystałem?
Żaden, absolutnie żaden, klient nigdy nie zapytał mnie o to czy gdziekolwiek studiuję/ studiowałem albo czy mam jakieś literki przed nazwiskiem.

Jednocześnie oznacza to, że klienta nie interesuje czego się uczyłem – równań różniczkowych, wytrzymałości materiałów czy szaty roślinnej. Tu istotne są inne wartości. Ważne jest co potrafisz zrobić. I tylko to. Wszystkie inne sprawy, jak forma zatrudnienia są mało istotne. Dla niektórych liczy się co prawda wyłącznie jak najniższa cena, bez względu na jakość, ale z takimi klientami nie ma co współpracować. Dla nich są zlecenia.przez.net.

Poznaj ważne wartości

Jeśli zdecydujesz się na freelancing, prawdopodobnie dojdziesz więc do wniosku, że studia to zmarnowane 3/4/5/więcej lat. Może to być brutalne, ale ostrzegam, że czasem tak właśnie pomyślisz.

Wrócę do tytułowego pytania: czego się uczyć? Przede wszystkim innych sposobów na zarabianie. Nie każdy ma od razu zakładać firmę albo utrzymywać się z odsetek, ale naprawdę warto wiedzieć, że stabilna praca w jakimś urzędzie to niejedyna ścieżka. Poza tym rozpoznawania potrzeb klientów, wśród których wcale nie ma twojego wykształcenia.

Ach, no i tego, czego nie uczą na uczelniach technicznych: zarządzania, psychologii, finansów, marketingu… czyli tego, co tak wyśmiewają media.

Oczywiście, jak zwykle, nie mówię, że mój sposób na życie jest najlepszym z najlepszych. Jest dobry dla mnie. Wy możecie mieć inne zdanie – zachęcam do przedstawienia go w komentarzach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *