Tekst przeniesiony z like-a-geek.jogger.pl.

Kierownik projektu FreelanCity - usługi dla biznesu

Jak pogodzić niezależność i samodzielność freelancera z chęcią spotykania się z innymi specjalistami z branży i znajdowania odpowiedzi na mnóstwo nurtujących nas pytań – wyjaśnia Sylwia z serwisu dla freelancerów, który może namieszać w polskim środowisku wolnych strzelców!

Z Sylwią Konik rozmawia

Wydaje Ci się, że freelancing to praca w domu przez dwie godziny dziennie, polegająca na robieniu wyłącznie tego, co lubisz? Niestety jest mniej różowo. Sylwia Konik, kierownik projektu FreelanCity – usługi dla biznesu, pokazuje problemy jakie może napotkać polski freelancer i jak je rozwiązuje jej serwis.

O potrzebach freelancera

Marcin: Czego potrzeba polskiemu freelancerowi?

Sylwia: Polski freelancer potrzebuje przede wszystkim miejsca gdzie będzie mógł pozyskać zlecenia za godziwe wynagrodzenie. W polskich serwisach niestety dominują ciągle propozycje pracy za przysłowiowe grosze, gdzie oczekuje się od wykonawcy dysponowania zaawansowanymi narzędziami i specjalistyczną wiedzą.

Kolejna sprawa to potrzeba gwarancji wypłacalności klienta i otrzymania środków w ustalonym terminie.

Poza tym, polscy freelancerzy szukają miejsc w Sieci, gdzie mogliby wymienić się doświadczeniami, podpytać innych o radę, poszukać specjalisty z innej dziedziny do teamu realizującego ciekawy projekt.

Marcin: Jakbyś czytała mi w myślach…

Sylwia: Takie potrzeby zgłaszają nam freelancerzy, z którymi rozmawiamy od prawie 2 lat. Naszą ambicją jest aby wszystkie mogły być spełnione na FreelanCity.

Jest już dostępna tablica z ogłoszeniami i mamy za sobą pierwsze zrealizowane projekty. Jest konto depozytowe Escrow, które daje gwarancję wypłacalności klienta. Udostępniamy narzędzia w postaci Milestones i Workroom ułatwiające planowanie, kontrolę i realizację projektów. A dla osób szukających informacji stworzyliśmy sekcję Artykuły i Porady oraz wewnętrzne Forum, gdzie z jednej strony można pytać o radę, a z drugiej dać się poznać jako ekspert w swojej branży.

O zaletach społeczności

Marcin: No właśnie, istotną częścią FreelanCity jest baza aktualnych ofert dla freelancerów. Skojarzenie jest jedno: zlecenia.przez.net. Dlaczego FreelanCity jest lepsze?

Sylwia: Freelancity nie jest bezpośrednią konkurencją dla ZPN. Dzieje się tak z kilku powodów. Przede wszystkim, zależy nam na pozyskaniu klientów, którzy doceniają profesjonalizm i wysoką jakość wykonania. Co za tym idzie, są w stanie zaoferować wyższą cenę za dobrą usługę. Na ZPN wiele projektów jest realizowanych poniżej kosztów – przez studentów i osoby bez doświadczenia, którym zależy tylko na zbudowaniu portfolio. Bardzo często jednak, taka współpraca jest obarczona ryzykiem porażki. Klient może stracić czas i pieniądze, gdy okaże się, że na koniec dnia ktoś bardziej doświadczony będzie musiał poprawić pracę wykonaną po kosztach.

Kierownik projektu FreelanCity - usługi dla biznesu

Freelancity wypełnia także pewną lukę na rynku freelancerów. Jesteśmy pierwszym na polskim rynku mixem portalu społecznościowego dla freelancerów połączonego z bazą ofert. ZPN to tylko ogłoszenia, nasz serwis żyje także dzięki aktywności użytkowników na Forum oraz dzięki ich publikacjom, które dotykają spraw aktualnych i ważnych dla każdego freelancera.

Marcin: Forum, blog, udział w konferencjach dla freelancerów, wywiady na blogach ;)… Widać wyraźnie, że chcecie czegoś więcej niż bycie bazą ogłoszeń. To tylko sympatia do idei freelancingu? A może społeczność to lepsi klienci?

Sylwia: Od samego początku, kiedy tworzyliśmy portal miał on być czymś więcej niż tylko tablicą ogłoszeń, jakich w Polsce mamy wiele. Freelancing jest ideą dla mnie osobiście bliską, gdyż sama zaczynałam jako wolny strzelec pracując z domu i zdalnie dla swoich klientów. Wokół mnie takich ludzi pojawiało się coraz więcej i wszyscy mieli jeden podstawowy problem – jak pogodzić niezależność i samodzielność freelancera z chęcią spotykania się z innymi specjalistami z branży i znajdowania odpowiedzi na mnóstwo nurtujących nas pytań dotyczących klientów, formy współpracy, organizacji pracy itp.?

Ja również! Zobacz jak możesz wykorzystać biuro coworkingowe – przyp. Marcin

Na małą skalę odpowiedzią jest coworking – który mocno popieramy. Na dużą skalę potrzebny jest serwis, który umożliwi nawiązanie kontaktów z ludźmi z innych branż, innych regionów, pozwoli stworzyć teamy projektowe na potrzeby konkretnego zlecenia.

O kopii Onetu za 50 złotych

Marcin: Kiedy ta skala będzie już naprawdę duża, pojawią się oferty zrobienia kopii Onetu za 50 złotych. Jak chcecie się przed tym chronić?

Sylwia: Tak jak wspomniałam wcześniej – promujemy profesjonalistów, którzy mogą zaprezentować swoje prace w portfolio.

Najprostszym sposobem na uniknięcie ofert za 50 zł jest planowane przez nas na lipiec wprowadzenie opłat za korzystanie z pewnych funkcji na serwisie. Zachęcamy do rejestracji doświadczonych freelancerów, których stać na wydanie 400 zł na abonament roczny w zamian za możliwość wypromowania się i zdobycia ciekawych zleceń, o nieporównywalnej wartości.

Marcin: A może klienci chcą właśnie dwucyfrowych stawek (i takiej samej jakości)?

Sylwia: Podejrzane przypadki zaniżania kwot wynagrodzenia będą przez nas wyjaśniane, a klient otrzyma propozycję realnej wyceny od profesjonalistów z serwisu. Tu jest też miejsce na poważną rolę edukacyjną w kierunku klientów, której podjęliśmy się na polskim rynku.

Oczywiście klient będzie zawsze chciał negocjować cenę, jednak jak wynika z naszego doświadczenia i badań rynku, ostatecznie ci klienci którzy „zaoszczędzili” na początku płacą 2 razy więcej za poprawki a czasem za wykonanie projektu od nowa.

Marcin: 400 złotych to sporo. To nie jest kwota, którą wydaje się „od ręki” za rejestrację w serwisie. Jakich klientów chcecie mi za to dostarczyć?

Sylwia: 400 zł rocznie to w skali miesiąca 33 zł więc nie jest to naszym zdaniem wygórowana kwota za możliwość korzystania z narzędzi które oferujemy, a będziemy na pewno rozbudowywać serwis

Jeśli chodzi o klientów – target to na pewno MŚP, które najczęściej korzystają z freelancerów: agencje interaktywne, firmy z branży IT; ale też duże firmy: wydawnictwa i korporacje, które np. poszukują Project Managerów na kontrakty w Polsce i za granicą czy fotografów na konkretne wydarzenia.

Marcin: Liczycie na to, że sami przyjdą czy jest jakiś sprytny plan dotarcia do nich?

Sylwia: Mamy oczywiście plan przyciągnięcia ciekawych klientów, ale żeby był skuteczny nie możemy od razu zdradzać wszystkich szczegółów. Tym bardziej, że konkurencja nie śpi.

O unijnych dotacjach i unijnych potworkach

Marcin: Skoro już jesteśmy przy pieniądzach: FreelanCity jest współfinansowane ze środków unijnych. Trudno było uzyskać taką pomoc? Jakie warunki musieliście spełnić, żeby dostać dofinansowanie?

Sylwia: Nasz projekt dostał dofinansowanie w ramach konkursów w 2009 roku, wtedy na pewno było łatwiej niż obecnie jeśli chodzi o działanie 8.1 POIG. Teraz warunki zostały mocno zaostrzone. W pisaniu wniosku pomógł mi znajomy, który miał już doświadczenie w pozyskiwaniu środków – doradzał na co zwrócić uwagę, jakie informacje uwzględnić, przerobił całkowicie analizę finansową która była dla mnie najtrudniejszą częścią. Znalezienie się na liście beneficjentów, oceniam z perspektywy czasu jako najłatwiejszy etap :).

Schody zaczęły się dopiero na etapie finansowania – kiedy okazało się, że opóźnienia w wypłatach, którymi wszyscy mnie straszyli naprawdę sięgają kilku miesięcy a etapy muszą być zrealizowane w określonych terminach.

Marcin: Od czego powinna zacząć osoba lub firma, która chce rozkręcić stronę z dotacji?

Sylwia: Wiele osób pyta mnie o to, jak się do tego zabrać, czy warto, czy jest trudno zrealizować taki projekt. Wszystkim mówię to samo – warto się ubiegać o środki na dobry pomysł, ale zawsze trzeba mieć przygotowany z góry Plan B – czyli gwarancję kredytu, pożyczki lub posiadania własnych środków na 100% wartości projektu w sytuacji gdy płatności z PARP będą się opóźniać lub zostaną zakwestionowane jakieś wydatki, co też się zdarza.

Marcin: Dobry pomysł to mocne określenie. Spójrzmy na unijne potworki typu katalog stron za 657 050 PLN, agregator ofert hurtowni (850 000 PLN), wizytówka firmy(!) (338 385 PLN), albo Moodle z dwoma działającymi prezentacjami (437 325 PLN) [źródło kwot dotacji].

Kiedy postawimy obok FreelanCity, widać rażącą różnicę w jakości. Dlaczego nie zapłaciliście licealiście 1000 złotych za zrobienie katalogu ogłoszeń i nie wzięliście 800000 złotych, tylko bawicie się w prawdziwą pracę?

Sylwia: Bo jesteśmy pasjonatami! Praktycznie wszystkie osoby zaangażowane bezpośrednio w projekt działają jako freelancerzy, których główną motywacją jest robienie w pracy tego na czym się znają i czym się pasjonują.

Wg nas pieniądze szczęścia nie dają, ale może je dać to, co za nie kupimy lub stworzymy. Portal nie powstał też po to aby zarabiać na nim miliony – chociaż nie miałabym nic przeciwko :), ale ma służyć pewnej idei i ma przynosić na tyle dochodów aby się finansował i pozwalał na uruchomienie kolejnych ciekawych projektów skierowanych do freelancerów i ich klientów.

O tym, o co pytacie najczęściej

Marcin: Dlaczego uważacie, że przyszła pora na freelancing? A może to tylko chwilowa moda, tak jak parę lat temu szczytem marzeń była kariera w korporacji?

Sylwia: Myślę, że dla wielu osób, korporacja jest nadal wyzwaniem i daje olbrzymie możliwości. Mój mąż jest świetnym przykładem, że można się w korporacji realizować, osiągać sukcesy i nie wypalić nawet po 10 latach pracy :).

Freelancing jest alternatywą dla osób, które nie chcą do końca się podporządkować sztywnym regułom obowiązującym w korporacjach czy też wykorzystywaniu ich przez właścicieli małych firm, gdzie z kolei są specjalistami od wszystkiego.

Niestety nie każdy dobry specjalista będzie dobrze się czuł jako freelacer. Tzn. świetny rekruter czy też kreatywny grafik pracując jako freelancer musi też być dobrym sprzedawcą a często mikroprzedsiębiorcą, który ma dodatkowo na głowie sprawy księgowe, rozliczenie z UE czy też windykację należności. Nie każdy jest w stanie sobie z tym poradzić i może mu to zepsuć frajdę z posiadania własnej firmy i bycia niezależnym.

Ale takim osobom też chcemy pomóc – pokazać jak zacząć, gdzie szukać pomocy w codziennej pracy i dać im możliwość zdobycia zleceń na naszym serwisie.

Marcin: Pytanie jak zacząć pojawia się w 50% e-maili, jakie dostaję od czytelników. Możesz doradzić jak zdobyć to pierwsze zlecenie, którym będą mogli się pochwalić składając ofertę klientowi (np. przez FreelanCity)?

Sylwia: Z własnego doświadczenia wiem, że najłatwiej jest pracując w danej branży na etacie równolegle pracować na własny rachunek (jeśli nie koliduje to z pracą i zawartą umową), a następnie przejść na działalność czy umowę zlecenie. Wtedy można zacząć od współpracy z klientami, którzy trafili do nas z polecenia. To się sprawdzi w początkowym okresie żeby zdobyć projekt do portfolio. Później przychodzi czas na takie portale jak nasz – budowa swojego profilu, udzielanie się na forum, na blogach jako ekspert i odpowiadanie na ogłoszenia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *