Do kogo należy twój czas?

Tekst przeniesiony z like-a-geek.jogger.pl.

Gdzie wolisz spędzać swój czas?

Gdybyś dostał do wykorzystania czas należący do kogoś innego, to jak byś go wykorzystał? Czy poświęciłbyś go na pracę?

, foto: Dollen

Dawno, dawno temu, za siedmioma rzekami i siedmioma nizinami, byłem na praktykach w fabryce. Pracowałem w dziale utrzymania ruchu, a moimi obowiązkami było pomaganie technikom w naprawianiu i konserwacji linii produkującej telewizory.

>>>Kto daje pracę?

Kiedy zepsuło się coś na stanowisku jakiegoś operatora, trzeba było naprawić to zanim cała linia produkcyjna stanie. Brałem więc potrzebny kabel, monitor albo wtyczkę i biegłem wymienić to co się zepsuło. Nic szczególnego, chociaż sporo można się nauczyć.

Ja, pomocnik robota

Każdą linię obsługiwało kilkudziesięciu pracowników zatrudnionych na stanowisku pomocnik robota lub przyciskacz przycisku, które są najnudniejszymi zawodami jakie można wykonywać. Poprawka. Najnudniejszy jest przyciskacz przycisku zamknięty w dźwiękoszczelnym pudełku.

W każdym razie, kiedy tylko pojawiłem się koło takiej pani (to zwykle były panie) pierwsze pytanie jakie słyszałem brzmiało:

A zdążę wyjść na papierosa?

Nawet trwająca pięć sekund wymiana kabla była pretekstem do przerwy.

Kiedy przejeżdżam obok robotników budowlanych, zawsze widzę taki sam obrazek:

  1. menadżer projektu opiera się o koparkę,
  2. Internal Supervisor o łopatę,
  3. Product Development Menager rozmawia z kierownikiem ds. logistyki,
  4. cały dział zaopatrzenia akurat ma przerwę,
  5. Zdzichu kopie dziurę.

Jako że na każdej budowie wygląda to tak samo, zawsze byłem przekonany, że to najbardziej efektywny sposób przeprowadzania remontów i budowania domów.

Jednak dzisiaj zostałem uświadomiony. Wiem z czego wynika fakt, że:

  • ludzie w fabryce tylko czekają kiedy będą mogli wyjść na papierosa,
  • robotnicy po prostu na coś czekają,
  • urzędnicy wyskakują do fryzjera w czasie pracy,
  • freelancerzy i właściciele małych firm walczą z każdą zmarnowaną minutą.

Do kogo należy twój czas?

Kluczową kwestią jest to, kto jest właścicielem twojego czasu. Kiedy idziesz do pracy na etacie, po prostu sprzedajesz swój czas między 9 a 17. Możesz wyceniać swoją godzinę na 10 PLN sprzedając ulotki albo na 1000 PLN będąc prezesem banku (tak, oni tyle zarabiają), ale zasada jest ta sama.

Firma Ci płaci za godzinę twojego życia i ona staje się właścicielem twojego czasu. Ta godzina należy od teraz do firmy, nie do Ciebie.

Później Ty dostajesz ten czas od szefa. Szef wierzy, że poświęcisz go na pracę. To oczywiste, że wolisz spędzić nieswoją godzinę u fryzjera, na przerwie, jedząc kanapkę, grając w pasjansa albo rozmawiając z koleżanką niż pracując. Przecież ta godzina nie należy do Ciebie, tylko do pracodawcy, więc dlaczego miałbyś się wysilać? Zrobisz swoje zadania kiedy indziej.

W urzędach i państwowych firmach jest jeszcze lepiej: ta godzina należy do Państwa, czyli do wszystkich. A wiadomo jak szanowane są rzeczy należące do wszystkich.

Jak zarządzać swoimi godzinami?

Przy wynagrodzeniu za efekt jest dokładnie odwrotnie. Klient płaci Ci np. 1000 złotych i nie interesuje go, czy praca zajmie Ci godzinę, czy 100 godzin. Klient nie kupuje twojego czasu, tylko efekt.

>>>Wycena pracy freelancera

Czas wciąż należy do Ciebie, a nie do firmy czy Państwa. To oczywiste, że wolisz spędzić swoją godzinę u fryzjera, na przerwie, jedząc kanapkę, grając w pasjansa albo rozmawiając z koleżanką niż pracując.

Projekt robisz więc tak efektywnie, jak to tylko możliwe i tak, żeby zajął Ci jak najmniej czasu.

I dlatego twoja stawka godzinowa może wprawić w osłupienie prawie każdego etatowca.