Tekst przeniesiony z like-a-geek.jogger.pl.

newspaper

Praca jako dziennikarz wydawała mi się przyjemna i lekka, ale niezbyt interesująca dla innych. Ostatnio miałem okazję kilka ładnych razy tłumaczyć o co chodzi i ludzie byli wyraźnie zaciekawieni.

Marcin Kosedowski, foto just.Luc (CC)

To za teksty się płaci?

Pierwsze pytanie, jakie zwykle padało, to czy da się zarobić na dziennikarstwie. Nie wiem, jak to wygląda gdzie indziej, ale w magazynach komputerowych standardowa stawka to jakieś 100 – 150 zł za stronę. Czasem trochę więcej, ale rząd wielkości znacie. Przy czym strona w druku to 5000 znaków – ok. 1,5 strony w Wordzie/ Writerze pisanych Timesem 12.

Czy to dużo czy mało oceńcie sami. Mi do pierwszego wystarcza, a znajomy stwierdził, że stawkę godzinową mam wyższą niż warszawskie dziwki;).

O czym pisać?

Kolejna sprawa, która interesowała rozmówców to poruszane tematy. Piszę długie teksty dotyczące komputerów, Internetu, webdesignu itp. Testuję programy i usługi, wspominam o blogach i kulturze sieciowej. Żadnych newsów ani tłumaczeń.

Żeby tekst był w miarę dobry muszę orientować się w danej dziedzinie, ale nie do przesady. Podstawą jest czytanie dużej ilości innych artykułów, blogów i książek, kojarzenie faktów itp. Dobrze jest pamiętać, że dwa miesiące temu pan A z firmy B wysłał Ci informację prasową na temat C. Takie szczegóły bardzo ułatwiają pracę.

Warto dodać, że są magazyny typu Computerworld, w których autorami są eksperci, ale szczerze mówiąc, to zwykle ciężko się to czyta. Mało który inżynier potrafi wyprodukować strawną treść.

Piszesz co chcesz?

Zainteresowanie wzbudził również sposób tworzenia tekstu. Zwykle dostaję lub wymyślam temat, który musi zostać zaakceptowany przez redaktora. Najwygodniej jeśli terminy są ustalone szybciej. W tej chwili znam daty większości artykułów jakie napiszę do końca września. Niestety zdarzają się również takie na wczoraj, na które trzeba nagle znaleźć wolny dzień lub dwa. Muszę wtedy pracować ze 4 dni w tygodniu.

Po ustaleniu grafiku piszę. Często korzystam z sieci, czasem wtrącam własne uwagi, ale staram się być maksymalnie obiektywnym. Miejsce na opinie to blog albo felieton, a nie artykuł. Jako że większość tekstów publikowana jest z moim nazwiskiem nigdy nie pozwalam sobie na kopiowanie fragmentów innych tekstów (poza cytatami) – nawet własnych. Nie chodzi o to, że ktoś mógłby sprawdzić unikalność, ale o zasadę.

Ktoś to czyta przed wydaniem?

Gotowy tekst odsyłam do redakcji. Czasem przechodzi praktycznie bez zmian (nawet z błędami – komentarze), a innym razem nie poznaję swoich dzieł. Tytuł i lid są zmienione, część akapitów wywalona do ramek, graficy robią cuda z moimi rysunkami à la Paint… Najgorzej było chyba w Next, w którym teksty nie są podpisywane nazwiskiem. Mimo że dostałem gazetę do domu, znalezienie mojego tekstu stanowiło problem.

Co dzieje się z artykułem niezbyt mnie interesuje. Czy zleceniodawca umieści go w swoich dziesięciu serwisach (jak IDG), sprzeda dalej czy wydrukuje i powiesi w ramkęramce nie robi mi różnicy. Zdarza się, że ktoś znajomy przeczytał sprzedany przez wydawnictwo tekst na Onecie, ale już mnie to nie dziwi.

Dziennikarstwo? A po co?

Muszę dodać, że cała praca odbywa się zdalnie, a wszystkie kontakty to e-mail (Thunderbird jest tu niezastąpiony), telefon i standardowa poczta – umowy, rachunki itp. Pisałem już na ten temat, ale wtedy w burzliwej dyskusji stwierdziliście, że nie mam pojęcia o czym mówię. Mimo to wolę siedzieć spokojnie w domu i wysłać tekst wtedy, kiedy mam na to ochotę niż codziennie podbijać kartę zakładową i pracować w fabryce od 8 do 16;). Takie przemęczanie się nie jest dla mnie.

Skoro pracuję jako dziennikarz, muszę/ musiałem studiować dziennikarstwo. Nie, to nie tak. Pisze się na tematy, które się zna. Studia nie są konieczne, przynajmniej nie w przypadku artykułów tematycznych. Do tego mam wrażenie, że w wypadku tekstów poruszających tematy techniczne standardy warsztatowe są trochę niższe. Może to jednak być moje osobiste odczucie, bo w Newsweekach i innych takich zdarzają się bardzo słabe technicznie artykuły.

Musisz mieć znajomości!

W tym momencie pojawia się zasadnicze pytanie. Skoro praca jest taka wspaniała, to jak zacząć? Ja znam dwie drogi. Pisz bloga i czekaj, aż ktoś sam zgłosi się do Ciebie z zamówieniem. Tak zacząłem ja. Drugi sposób to pójście do Empiku, wybranie magazynów, które Cię interesują i wysłanie e-maili do redakcji. IMO dużo skuteczniejsze:).

Podsumowując, praca jest nie tylko przyjemna i lekka, ale również interesująca dla innych. Muszę częściej opowiadać o takich zwyczajnych dla mnie rzeczach. Jeśli chcesz poznać dalsze szczegóły napisz mi, proszę, komentarz. Postaram się wyjaśnić wszystkie wątpliwości.

skomentuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *