Tekst przeniesiony z like-a-geek.jogger.pl.

Zdjęcie Azjatek - wystarczający powód na podróż roczną dookoła świata ;)

Zdarzyło mi się programować w przedpotopowej kafejce prosto po nurkowaniu na Fidżi – mówi Wojtek, który odbył roczną podróż dookoła świata. Teraz odpowiada na 10 najczęściej zadawanych pytań o łączeniu kariery i własnej pasji.

Wojtek, autor blogu pasjaswiata.pl, zarabiał w trakcie rocznej podróży dookoła świata, fot. Wojtek

1. Skąd pomysł na podróż?

Z przekonania, że należy robić to, o czym się marzy, a nie to, co jest powszechnie przyjętą normą. Skończenie studiów jest świetnym momentem na wyjazd. Zazwyczaj nie ma się zobowiązań: kredytu, działalności gospodarczej, stałej pracy, dzieci. Do tego nie ma się jeszcze istotnej potrzeby komfortu i kieruje nami tylko pragnienie przygody.

2. Ile pieniędzy na podróż dookoła świata?

Przede wszystkim podróże mogą być tańsze niż nam się wydaje. Podróż (roczna) dookoła świata kosztowała mniej więcej tyle, co roczne utrzymanie w Krakowie plus dwutygodniowy urlop. Jedyna różnica finansowa polega na tym, że w tym czasie nie ma stałych dopływów gotówki. Tanie podróżowanie wymaga pewnej samodyscypliny i kilku umiejętności, ale jest jak najbardziej realne.

3. Skąd wziąć pieniądze na roczną podróż dookoła świata?

Przez ostatnie lata studiów zarabiałem jako programista-freelancer. Stawki wiadomo – studenckie, ale mimo to udało mi się w ten sposób zebrać całą kwotę. Kluczem było ograniczenie wydatków i stałe odkładanie ewentualnych nadwyżek.

4. Jak zarabiać w podróży?

Można wyruszyć w podróż nie posiadając całej kwoty do tego potrzebnej. Świetnie sprawdza się mechanizm „zarabiaj w krajach bogatych – wydawaj w krajach tanich”. Można zacząć np. od pracy przez miesiąc czy dwa w Anglii, potem podróżować przez kilka miesięcy i znowu pracować gdzieś po drugiej stronie globu.

Zaplanowałem podróż tak, żeby po 4 miesiącach w Ameryce Południowej zatrzymać się w środku lata na 3 miesiące w Nowej Zelandii. Kupiliśmy z żoną samochód, objechaliśmy obie wyspy, a w pięknym regionie Central Otago przez 6 tygodni pracowaliśmy przy zbieraniu czereśni. Potem sprzedaliśmy samochód (z zyskiem :) ), a w sumie zarobiliśmy tyle, że pokryło to 30% całej podróży. Opisałem to dokładnie w kilku artykułach na blogu: praca w Nowej Zelandii.

Są też inne sposoby na utrzymanie. W Australii i Nowej Zelandii działa społeczność Helpx, dzięki której otrzymujesz całościowe utrzymanie w zamian za drobne prace dla swoich gospodarzy. Na Tajwanie i w Chinach możesz żyć w zamian za nauczanie angielskiego, a w Kambodży dostać pracę jako żywa reklama. Ta praca polega na siedzeniu w knajpie i piciu piwa – tylko dlatego, że jesteś biały.

5. Czy można pracować zdalnie?

Można, ale zdecydowanie nie jest to łatwe.

  • Nie ma czasu na pracę – Twój dzień jest wypełniony od rana do nocy.
  • Nie ma dostępu do Internetu, a nawet jeśli jest, to transfer ledwo pozwala na sprawdzenie poczty.
  • Często nie ma nawet prądu – trafi się np. pora sucha, rzeki wyschną, hydroelektrownie przestaną pracować. W Nepalu i Indiach prąd włączano często tylko na 3-4 godziny na dobę.
  • Nie ma gdzie pracować. Jeżeli jesteś u kogoś gościem, musisz podjąć rozmowę z gospodarzem. Jeśli jesteś w hostelu, zwykle też nie ma warunków. Można zapomnieć o pracy w kawiarniach czy autobusach – będziesz przyciągał uwagę tak bardzo, że będzie o Tobie wiedziała cała dzielnica i kieszonkowcy z połowy miasta.
  • Praca zdalna oznacza terminy i jakąś gwarancję jakości pracy. W podróży nigdy nie możesz mieć pewności, że będziesz mógł zareagować na SMS czy email z żądaniem poprawek. Jeśli nagle wydarzy się coś, co wymaga Twojego szybkiego działania, a Ty będziesz akurat w środku dżungli czy na pięciotysięczniku, pogrążysz się w nieustającym stresie i prawdopodobnie zrezygnujesz z wymarzonej przygody. Mi zdarzyło się programować w przedpotopowej kafejce prosto po nurkowaniu na Fidżi, a także w czasie szukania kupca na samochód na dzień przed wylotem do innego kraju – i teraz wiem, że trzeba takie rzeczy oddzielać.
  • Praca zdalna wymaga w zasadzie pobytu stacjonarnego. Możesz podróżować, a potem znaleźć jakieś piękne, bezpieczne miejsce, zostać tam miesiąc i wtedy pracować. Tylko nigdy nie masz gwarancji, że znajdziesz takie miejsce wtedy, kiedy będziesz tego potrzebował.

6. Skąd brałeś zlecenia programistyczne w trakcie podróży?

Bazowałem na projektach, które robiłem już wcześniej w Polsce. Moja wiarygodność jako wykonawcy polega w części na możliwości udzielenia gwarancji. Trzeba być pod ręką, żeby wprowadzać poprawki, rozszerzać funkcje programu, doradzać. Nie wymaga to fizycznej obecności w Polsce, ale mimo wszystko trzeba mieć kontakt ze światem.

7. Czy warto brać ze sobą laptopa?

Nie warto. Na pewno nie będziesz miał czasu na regularną pracę.
Może przydałby się jako maszyna do pisania i miejsce do zrzucania zdjęć, ale minusów jest znacznie więcej.

  • Laptop kusi złodziei i utrudnia podróżowanie – trzeba go mieć ciągle na oku, a przede wszystkim nosić dodatkowe kilogramy.
  • Bardzo łatwo go zniszczyć – zwykle Twój bagaż jest rzucany, przygniatany, zalewany wodą.
  • Można z niego korzystać tylko gdy nikt nie patrzy i tylko gdy jest prąd. Internetu raczej nie ma. A jeżeli jest, to przecież zawsze można pójść do kafejki internetowej.

8. Czy czujesz, że przez podróż zmarnowałeś rok, który mógłbyś poświęcić na zdobywanie doświadczenia, budowanie pozycji zawodowej i zarabianie?

Ani trochę. Powrót do spraw zawodowych zajął mi może tydzień. Wiem natomiast, że gdybym nie wyjechał, zmarnowałbym rok siedząc w pracy.

9. Wróciłeś do tego samego pracodawcy?

Poprzedni pracodawca zaproponował mi przed wyjazdem zarówno powrót do pracy stacjonarnej po roku, jak i możliwość pracy zdalnej. To zapewniło mi duży komfort. Nie skorzystałem z oferty, bo po powrocie przeprowadziłem się do innego miasta w Polsce i tam od razu znalazłem pracę.

10. Co zmieniła w Tobie ta podróż?

Nabrałem szerszego spojrzenia na świat. Zobaczyłem, że Polska jest bardzo zamożnym krajem, choćbyśmy nie wiem jak starali się udowodnić coś przeciwnego.

Po powrocie największym szokiem było dla mnie odkrycie, że nie wiemy nic o świecie i wierzymy w wyższość naszej kultury. Gonimy za pieniędzmi, czytamy newsy, w wiadomościach oglądamy polityczne reality-show, a tak naprawdę naszą wyobraźnią kierują stereotypy. Nie mamy pojęcia, że ludzie żyją i myślą inaczej. Nie wiemy też nic o przeszłości – o tragediach, ludobójstwach w Rwandzie czy Kambodży, obozach koncentracyjnych w Korei Północnej. W gruncie rzeczy nas to nie obchodzi.

Moim celem jest zmiana tego nastawienia. Chcę zacząć od bloga, a jeśli uda się zmienić myślenie choć kilku osób, będę działał dalej. Chodzi o otwartość, szacunek dla innych kultur, a przede wszystkim budowanie świadomości przez ciekawe historie.
Serdecznie zachęcam wszystkich do ich przeczytania: Pasja świata – ważne historie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *