Tekst przeniesiony z like-a-geek.jogger.pl.

Produktywność - grę czas zacząć

Dziś twoja produktywność osiągnęła poziom 58%. Czy podejmiesz wyzwanie, żeby z nią walczyć?

Autor: , foto: Sophie Fordham

Ciągle marnujesz czas, który masz poświęcać na pracę? Nic trudnego. Wydrukuj sobie arkusz, w którym będziesz zapisywać co robisz. Zbieraj punkty za każdą aktywność:

  • 10 za znalezienie klienta,
  • 5 za oddanie części projektu,
  • 2 za zdobycie nowej umiejętności.

Po miesiącu podsumuj wszystko i porównaj z wynikiem za poprzedni miesiąc. Będziesz konkurować z samym sobą i zdobywać kolejne poziomy efektywności. Jak w grze komputerowej. Tak przynajmniej jest według Pawła Tkaczyka, gościa, który traktuje życie jak grę i udowadnia, że część z nas gra w życie.

Zrób to sprytniej

Jeśli uważasz, że drukowane kartki są już niemodne, od pilnowania terminów masz komputer albo po prostu po dwóch dniach zapomnisz o podliczaniu punktów, zautomatyzuj cały proces. Sprytny, prawie bezobsługowy program Time Camp siedzi w tle i monitoruje z jakich aplikacji korzystasz i zapisuje wszystkie strony, które odwiedzasz. Wszystkie.

Zawsze możesz też usunąć konto na Facebooku

Aplikacja wygeneruje raport, w którym powie, że marnujesz 42% czasu z 4 godzin i 47 minut, które dzisiaj spędziłeś przy komputerze. Dowiesz się, że zmarnowałeś 37 minut na Facebooku, tyle samo oglądałeś filmiki ze śmiesznymi kotami na YouTube, a 7 minut zmarnowałeś na Antywebie. To ostatnie, jak na przejrzenie 20 wpisów, które pojawiły się na stronie przez ostatnie parę godzin to moim zdaniem i tak niezły wynik, ale Time Camp traktuje Antyweb jak marnowanie czasu. Przykro mi, Grzegorz ;).

Znowu to 80/20

W każdym razie znajdziesz 20% kluczowych stron, na które poświęcasz 80% marnowanego czasu i stwierdzisz, że to Facebook. Skorzystasz z zasady 80/20 i postanowisz ograniczyć czas, który spędzasz na stronach marnujących czas i pieniądze (bo każda minuta na FB kosztuje Cię złotówkę).

Instalujesz dodatek do Chrome’a albo Firefoksa. Dodatek zablokuje Ci Fejsa po przekroczeniu 15 minut dziennie albo pozwoli z niego korzystać tylko między 5 a 6 (dodatkowa korzyść: wcześnie wstajesz) i wtedy…

Zaczyna się gra z czasem

Zaczniesz śledzić raporty. Zauważysz, że czytanie Like a geek jest traktowane jako produktywny czas. Jeśli tak, to może znajdą się inne blogi, które dla programu są efektywnym spędzaniem czasu? Może kiedy uruchomisz tryb porno, program nie wykryje przeglądanych stron?

Ups, jednak wykryje. I doliczy 26 minut Redtube’a.

A może wszystkie strony otwierane przez HTTPS są produktywne? A gdyby tak czytać ebooki zamiast stron? Bingo!

Sposób leniwego bloggera na tysiące odwiedzin jest bardzo produktywnym ebookiem ;)

To jeden problem z głowy. Gdyby jeszcze udało Ci się dostać do panelu admina, żeby wykasować z historii tego Redtube’a… Można by przy okazji spojrzeć co szef zdefiniował jako marnowanie czasu, a co nie i dopasować się do systemu.

Już po kilku godzinach uczysz się jak grać z aplikacją do mierzenia produktywności. Program pokazuje, że twoja efektywność rośnie z 58% do 93% czasu pracy.

Szef jest w siódmym niebie, bo może pokazać fajną prezentację w PowerPointcie, z której wynika, że firma będzie mogła dać Ci o 77% więcej zadań.

Czyż to nie WSPANIALE?

Nie.

Problem w tym, że instalując aplikację do podniesienia produktywności, wcale nie będziesz podnosić produktywności. Będziesz podnosić wskaźnik mierzony przez tę aplikację, nie rzeczywistą efektywność.

To tzw. efekt naduzasadienia. Skupisz się na tylko z pozoru właściwym celu. Zastąpisz motywację wewnętrzną (chcę zrobić to zadanie) motywacją zewnętrzną (chcę, żeby aplikacja pokazała jak najlepszy wynik). Zwłaszcza programiści i inne osoby myślące jak komputery wejdą w tę grę.

Efekty będą, a jakże. Procent zmarnowanego czasu spadnie.

Szkoda tylko, że liczba wykonanych zadań również spadnie. Przecież teraz obejście zabezpieczeń, żeby wejść na Fejsa w niewidoczny dla aplikacji sposób zajmie Ci więcej czasu niż wcześniej.

PS według Time Campa w czasie pisania tego tekstu spędziłem 14 minut na Facebooku. Ja się pytam: kiedy?!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *