Tekst przeniesiony z like-a-geek.jogger.pl.

Produktywność podczas zarabiania przez internet

Drink z palemką, gorący piasek pod stopami i cztery godzinki odpisywania na e-maile tygodniowo? No cóż… rzeczywistość zarabiania przez Internet jest trochę inna.

Tekst:

Witajcie. Na wstępie chcę przywitać się z wszystkimi czytelnikami Marcina, co niniejszym czynię. Jest Was całkiem sporo, więc pisząc ten tekst mam lekką tremę. Może przejdzie w trakcie tworzenia tekstu.

Praca w domu to wciąż praca. Oglądanie filmików na YouTube nie zrobi z Ciebie milionera.

Od jakichś dziesięciu lat interesuję się internetem w nieco inny sposób, niż robi to większość polskich internautów. Zamiast przeglądać śmieszne filmiki na YouTube, wyszukiwać starych znajomych na Naszej-klasie i komentować zdjęcia z Egiptu swoich dawnych dziewczyn na Facebooku, spędzam czas na nauce.

Łeee… na nauce? Przecież ucząc się, nie zarobisz ani grosza w sieci!- powiedzą zaraz niedoświadczeni marketerzy.

Otóż podstawą mojego biznesu w sieci jest właśnie nauka, której tysiące godzin włożyłem jako kapitał początkowy do swojej internetowej firmy. To właśnie setki tutoriali o tym jak zaprojektować fajne logo, zrobić cień w tekście w Photoshopie, czy wypozycjonować swoją pierwszą stronę sprawiły, że mogłem zacząć myśleć o zarabianiu przez internet.

Bez tej wiedzy, wciąż pracowałbym w którejś ze znienawidzonych firm (tej produkującej silniki diesla, czy wodę mineralną). I tutaj od razu rada dla osób, które myślą, że praca w domu sprowadza się do skręcania długopisów: „Zarabianie w domu wymaga pracy. To nie klikanie w zdjęcia znajomych, czy stukrotne sprawdzanie swojego maila w ciągu dnia. To praca, praca i jeszcze raz praca- czasem cięższa od tej poza domem”.

Harmonogramy dnia, notatki, whiteboardy? Nie, dziękuję.

Nigdy nie lubiłem trzymać się planu. Nigdy też nie tworzyłem notatek i harmonogramów dnia na kolejny tydzień. Po prostu nie wiedziałbym jak taki plan stworzyć, a trzymanie się go ściśle w ciągu dnia rozpraszałoby mnie bardziej niż kosiarka do trawy mojego sąsiada.

Każdego dnia staram się spełnić przynajmniej trzy warunki z listy pięciu zasad dobrego marketera. Te zasady to:

  1. Dodać wartość do swojego biznesu: stworzyć artykuł na którąś ze swoich stron, ulepszyć logotyp, dodać film video czy podcast).

  2. Poszukać nowych możliwości zarobku: wyszukać nowe, ciekawe słowo kluczowe, które będzie podstawą mojej strony pod reklamy adsense lub odkryć zupełnie nowy sposób zarabiania przez internet.

  3. Nauczyć się czegoś nowego. Nie musi to być kompletna umiejętność. Wystarczy, że nauczę się dodawać własne tło do swoich filmów video lub efektywniej umieszczać reklamy na stronach internetowych.

  4. Poznać kogoś nowego w biznesie. Nie koniecznie na żywo. Odkrycie czyjejś świetnej strony internetowej też będzie się liczyło.

  5. Dodać jedną reklamę lub jeden link partnerski. Codziennie umieszczając jeden link partnerski, w ciągu 3 lat zbudujesz 1000 linków, które mogą na ciebie zarobić. Ważne, by znalazł się w dobrym miejscu.

Przykazań, jak wyżej może być znacznie więcej, ale trzymając się zasady 3 z 5-ciu, jestem pewien, że mój biznes rozwija się, zamiast stać w miejscu lub tracić.

Jak zatem wygląda dzień po pobudce o 6 rano?

No, teraz to gość przegiął! 6 rano?

Bez pracy nie ma kołaczy. Jednak nic nie stoi na przeszkodzie, by pracę zaczynać o 10 czy 11 rano. Ja wstaję o szóstej, bo o tej porze budzi mnie mój kilkumiesięczny synek. Poza tym najbardziej twórczy jestem właśnie o poranku.

Po pobudce i ogarnięciu zamieszania w domu, koło 9.00 z kubkiem kawy siadam do komputera. Staram się zamknąć w pokoju, gdzie stoi moja duża, stacjonarna maszyna. Praca na netbooku jest mało efektywna (musi być wygodnie).

Pierwszą rzeczą, jaką robię jest włączenie programu Rescue Time, który pozwala kontrolować stracony czas. Wszystkie Facebooki, portale, Gmaile, Google Plusy i Goldenlajny mam ustawione jako strata czasu. Na aktywność nieproduktywną pozwalam sobie tylko przez 45 minut w ciągu dnia. Po tym czasie program włączy alarm, który karze mi wrócić do bardziej produktywnych zajęć.

Produktywność w ciągu dnia

Jak wynika z wykresu, w ostatnich miesiącach nie tylko mniej czasu spędzam przy komputerze, ale też marnuję go więcej na Fejsbuki i inne takie.

Godz. 9.01- sprawdzam maila

Sprawdzanie poczty powinno odbywać się 3-4 razy dziennie. Jeśli nie czekasz na ważną wiadomość lub hasło do nowej usługi- odpuść sobie. Za czytanie maili i klikanie z reklamy w nich zawarte naprawdę nikt nie płaci (sensownie).

Odpisuję na ważniejsze maile i przechodzę do wypełniania któregoś z punktów programu.

Godz. 9.20 – piszę artykuł na swoją stronę

Może to być zarówno krótki artykuł na którąś ze swoich stron (tzw. zapleczowych)- na przykład na blog o kredytach lub artykuł na jedną ze stron docelowych (pozycjonowanych), które są moim głównym źródłem zarobku.

Artykuł o długości do 3000 znaków powinien powstać w maksymalnie 25-30 minut. Artykuł na stronę mało wartościową (jak wspomniany blog kredytowy) piszę w mniej niż 10 minut. Jeśli dzień wcześniej któryś z użytkowników bloga dodał tekst do zaakceptowania, po prostu go moderuję i nie muszę sam nic pisać.

Godz. 9.50 – poprawiam grafikę na którejś ze stron lub moderuję wpisy w katalogach

Tak, też posiadam katalogi stron. Wiele osób może uważać, że to śmietniska w sieci, ale moim zdaniem dobry, moderowany i zadbany katalog może przynieść sporo pożytku.

Katalogi buduję i moderuję samodzielnie. Nigdy nie pozwalam na naginanie zasad, więc wpisy w moich katalogach są zawsze wysokiej jakości, a dodawane strony mają ciekawą treść.

Czasem któraś ze stron lub katalogów może wymagać poprawek graficznych. Mogę w tym czasie na przykład ściągnąć z sieci darmowe logo w pliku wektorowym i przerobić je na własny użytek za pomocą Adobe Illustratora.

Godz. 11.00 – drugie śniadanie i pół godziny dla rodziny

Jakoś nie mogę sobie wyobrazić jak tak mówisz ;) – przyp. Marcin

Ten czas poświęcam na wypełnienie swojego żołądka i kilka Guuu, guuu, guuu albo Dziaaa, dziaaa, dziaa w kierunku mojego syna. Wbrew pozorom, to niezwykle ważny czas w ciągu dnia bo sprawia, że jestem bardziej wyluzowany i zabija poczucie winy, że może zaniedbuję rodzinę siedząc przy komputerze.

Jeśli nie macie dzieci, to polecam w tym czasie telefon do dziewczyny (lub chłopaka) albo krótką rozmowę na Skajpeju (tfuuu, miałem na myśli Skype).

Godz. 11.45 – relacje biznesowe i budowa firmy

Przed południem kontaktuję się z potencjalnymi partnerami u których mógłbym napisać wpis gościnny lub umieścić swój link albo reklamę. O tej porze większość z nich już się obudziła, więc w ciągu godziny/dwóch powinni odpisać na mojego maila. Jeśli znajdę telefon- dzwonię. Kontakt telefoniczny jest znacznie skuteczniejszy (zwłaszcza, jeśli potrafisz kogoś przekonać do swoich racji).

Godz. 13.30 – wpisy gościnne lub czas na budowę produktu

Zależnie od tego, czym w danym okresie się zajmuję, będę teraz pisał e-booka albo wpisy gościnne na blogi o podobnej tematyce. Jeśli np. w porannym mailu dostałem wiadomość od Marcina Kosedowskiego, ze chętnie opublikuje mój tekst, to muszę go przecież napisać. Teraz jest na to czas.

Jeśli buduję kampanię e-mailową, mogę teraz pisać kolejne follow-upy lub nagrywać video do kursu mailowego. Ale nie wszystko naraz. W danym czasie skup się na jednej aktywności, albo wszystko trafi szlag. Jeśli będziesz chciał całą pracę odwalić naraz za jednym podejściem, czas zmarnujesz na rozmyślaniach o tym, od czego powinieneś zacząć.

Godz. 17.00 – koniec dnia pracy (czy na pewno)

O siedemnastej już najczęściej nie pracuję, ale jeśli czas mnie nagli i mam zaległe zobowiązania wobec współpracujących ze mną ludzi, będę siedział do późna, by skończyć pracę.

Nie oszukujmy się jednak. Jako osoba zarabiająca przez internet, nie jestem królem wydajności. Bardziej wydajny byłem kilka lat temu, gdy w ciągu jednej zmiany potrafiłem przetestować kilkadziesiąt silników i naprawić kilka z nich. To były czasy, gdy pracowałem w fabryce i nie marzyłem o tym, by w środku dnia siedzieć w domu i popijając kawę zastanawiać się nad kolejnymi artykułami, które mógłbym napisać.

Praca w weekendy? No sorry, za coś trzeba żyć.

Praca w weekendy to normalka. Tak naprawdę, każdego dnia wykonuję jakąś pracę w domu. Ale przecież chyba lepiej dbać o swój biznes, niż pracować w godzinach nadliczbowych w tym samym czasie.

Praca w weekend ma też swoje zalety. Jeśli na przykład prowadzisz blogi o podróżach, wakacjach, zabytkach, weekend będzie najbardziej produktywnym czasem w całym tygodniu. To właśnie w weekend możesz opublikować ciekawy film z wypadu za miasto lub nauczyć się czegoś ciekawego, bo przecież inwestycja w siebie zwraca się najszybciej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *