Tekst przeniesiony z like-a-geek.jogger.pl.

Nigdy nie przyszło mi do głowy, żeby powiedzieć zleceniodawcy słuchaj, okazało się, że napisałem tekst w godzinę i trochę głupio mi brać za niego 150 zł; może tym razem zapłać mi 40 zł, co? Niektórzy tak właśnie robią!

Po tym jak w gnieździe słuchawkowym mojego telefonu znalazł się kamień (nie pytaj jak się tam znalazł), słuchawki przestały przenosić całe dolne i środkowe pasmo, a w dodatku odtwarzacz muzyki myślał że cały czas wciskam coś na pilocie słuchawek (które nie mają pilota). No dobrze, tak naprawdę stało się to po tym jak postanowiłem wyjąć ten kamień i coś lekko chrupnęło.

W każdym razie kiedy stwierdziłem, że zimno mi w uszy, a głupio tak chodzić w niepodłączonych słuchawkach, oddałem telefon do serwisu. Po chwili dyskusji ustaliliśmy z gościem z serwisu, że serwisant wymieni mi gniazdo słuchawkowe za 80 złotych. Zaznaczę, że gościa widziałem pierwszy raz na oczy i pewnie przez najbliższe kilka lat go nie odwiedzę.

Po dwóch dniach wracam po telefon. Nie musiałem wymieniać gniazda, bo udało mi się wygiąć złącza i teraz wszystko działa. Poproszę 20 złotych – słyszę. Chwila.

Umawialiśmy się na 80 zł, co oznacza, że dla mnie możliwość słuchania muzyki (bo to, obok ciepłych uszu, tak naprawdę sprzedał mi serwisant) jest warta 80 zł. Szczerze mówiąc, to gdyby powiedział udało mi się naprawić pana telefon z zachowaniem oryginalnych części i bez ryzyka uszkodzenia przy wymianie, więc poproszę 100 złotych to też bym na to poszedł! No, może gdyby wcześniej mnie poinformował, że będzie drożej.

Mało tego. Kiedy następnym razem do niego pójdę (jeśli w ogóle pójdę, bo to nie fryzjer, żeby przyciągał klientów do regularnych usług), pomyślę dwa lata temu ten gość zaproponował mi 4 razy wyższą cenę, więc teraz zacznę od utargowania kilkudziesięciu procent – przecież pierwsza cena to przepłacanie!

Niestety freelancer musi być trochę sprzedawcą, a trochę wykonawcą…

Nie jestem jakimś specjalistą od sprzedaży, ale z doświadczenia wiem, że większa cena za lepszy materiał jest zwykle akceptowana (o ile budżet na to pozwala). Zleceniodawcy wolą bardziej obszerny tekst, chcą opublikować go przed konkurencją albo dostać cały pakiet artykułów od jednej osoby i zapłacić o kilkadziesiąt procent więcej. Nikt nigdy nie powiedział o, zrobiłeś to lepiej niż myślałem – o ile taniej będzie?

No bo powiedzcie sami: jeśli produkt jest lepszy niż oczekiwał klient, to należy podnieść cenę czy ją obniżyć? Zapraszam do dyskusji w komentarzach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *