Linuksowy agregator (uaktualnione)

Tekst przeniesiony z like-a-geek.jogger.pl.

loga serwisow z linux rss

Agregatory treści budzą skrajne uczucia. Jedni ich nienawidzą za kopiowanie treści i niewnoszenie niczego od siebie, inni lubią mieć wszystkie ciekawe informacje w jednym miejscu. Wykop i digg już dawno osiągnęły poziom bliski dna, OSNews jest tematyczny, ale rzadko kiedy trafi się na nim coś ciekawego, więc potrzebna jest alternatywa. Jako że wczoraj wieczorem Paweł Kuźniar zaskoczył mnie bardzo dodając mój blog do serwisu LinuxRSS postanowiłem przyjrzeć się bliżej temu agregatorowi.

Co my tu mamy?

Serwis w założeniu ma być agregatorem artykułów o tematyce związanej z Linuksem, skupia więc strony i blogi poświęcone tej dziedzinie, ale same artykuły (z tego co dowiedziałem się od Pawła) są filtrowane. Dzięki temu w LinuxRSS zobaczycie tylko te artykuły (np. z like a geek), które są bezpośrednio związane z Linuksem. Na razie serwisów jest tylko 40, a poruszana tematyka to głównie Open Source, porady związane z konfiguracją popularnych dystrybucji i programów oraz sieci komputerowe, ale serwis dopiero się rozwija (pierwszy wpis pojawił się 27 października).

Jaki jest sens tworzenia kolejnego agregatora? Serwisy takie jak Blogbox nie dają na tyle dużego ruchu, aby był sens się w to bawić (sprawdziłem, są to pojedyncze wejścia), wspomniany wykop może i jest w stanie przyciągnąć tysiące odwiedzających, ale na strony ze śmiesznymi filmami a nie artykułami bądź co bądź technicznymi o Linuksie. Z drugiej strony, nawet link w podpisie rzeczowego komentarza na jakilinux.org spowodował odwiedzenie mojej strony przez blisko 1000 osób, bez wątpienia bardziej zainteresowanych artykułem o kliencie Jabbera Finchu niż 10000 czytelników wykopu. Poza tym pojawienie się loga mojego bloga między bez wątpienia bardziej cenionymi serwisami potrafi podbudować.

A co z czytelnikami?

Z drugiej strony, patrząc z perspektywy czytelnika, można mieć w jednym miejscu wszystkie serwisy, które potencjalnie mogą coś ciekawego opublikować o jego dystrybucji czy używanych programach. Nie bez znaczenia jest też możliwość poznania nowych blogów i portali związanych z Open Sourcem i innymi dziwnymi rzeczami;).

Jeśli serwis się rozwinie, dodanie własnego serwisu czy bloga (lub wybranych kategorii, jeśli są udostępniane przez RSS) może zaprocentować wizytą znaczącej ilości osób zainteresowanych poruszanymi przez autora tematami. Istnieją na to spore szanse, bo agregator należy do grupy LinuxPortal.pl, co może mu zapewnić odpowiedni start. Mam więc nadzieję, że linuxRSS nie upadnie za szybko, a moje przewidywania nie okażą się zbyt optymistyczne, czego odpowiedzialnym za serwis życzę.

Korekta: Muszę przyznać, ze popełniłem mały błąd, który został na szczęście wyjaśniony przez Pawła (reprezentującego LinuxRSS). Otóż serwis nie jest tak nowy jak myślałem – pierwszy wpis został dodany 27 października, jak wspomniałem, ale… 2007 roku. Ilość agregowanych serwisów i blogów jest więc skromna (chociaż mimo to, dają one koło 10 potencjalnie ciekawych artykułów dziennie). Widać więc, że serwis jakoś się trzyma, ale szkoda, że jest tak mało widoczny.

Autor artykułu: Marcin Kosedowski.