Tekst przeniesiony z like-a-geek.jogger.pl.

pizza

Nazwa za mocno kojarzy mi się z Magazynem Internet, wyśmiewanie okładki jest za łatwe, a poruszana tematyka (sprzęt) interesuje mnie tak jak bibliotekoznawstwo, ale mimo to nie jest źle.

Marcin Kosedowski, foto BlueJeff (CC)

Numer 12/1989, przepraszam – 12/2009 – Miesięcznika Komputerowego wygląda jakby pochodził sprzed 20 lat.
Szczerze mówiąc, to po zobaczeniu okładki chciałem wydłubać sobie oczy. Bo przecież pieczarki nadają się idealnie na okładkę, prawda? Ale jednak nie wygląd się liczy, a treść, prawda? Już moje ilustracje do tekstów mają większy związek z treścią niż pizza ze sprzętem.

Wygląd – robisz to źle

A może pomysł był taki, żeby przełożyć klimat magazynów z lat ’80 i ’90 na XXI wiek? Niestety w tamtej erze taki styl nie wynikał z tego, że ktoś uznał go za ładny, ale z powodu ówczesnych możliwości technicznych (a raczej ich braku). Teraz mamy jednak InDesigna oraz druk w 600 dpi z wykorzystaniem kolorów takich jak złoty. Naprawdę jest ich więcej niż 16!

Projektowanie graficznego kształtu czasopisma, (…) to proces niezwykle żmudny i wymagający poza olbrzymią wiedzą i umiejętnościami, także talentu i zmysłu artystycznego – pisze naczelny Miesięcznika. Ma całkowitą rację, zwłaszcza, że magazyn trzeba samemu sobie wydrukować. Tylko skoro to wie, to dlaczego nie znalazł osoby, która zna się na składzie?

Fonty o stałej szerokości i szeryfy na okładce naprawdę odrzucają, prawie tak jak koszmarne opływanie obrazków tekstem, które po prostu przeszkadza w czytaniu. Ilustracje są raczej kiepsko dopasowane. W dodatku po wydrukowaniu ich na czarno-białej drukarce nie przedstawiają dosłownie niczego, a prawie wszystkie zdjęcia wyglądają jak  nie wiem jak co. Wyglądają jak nic. Tekst w trzech kolumnach wyświetlany na ekranie to też nie to. Wiem, że dokumenty przygotowano do druku, ale może lepszym wyjściem byłoby zrobienie dwóch wersji?

Michał Smereczyński, naczelny Miesięcznika, postanowił wpisać się w nurt ekologiczny i drukuje gazetę na papierze zrobionym z innego papieru. Już pisałem, że jestem za zielonymi produktami, ale pod warunkiem, że są takie same jak ich powodujące topnienie oceanów odpowiedniki. Co prawda moja prośba o przesłanie kopii została zignorowana, ale mogę się założyć, że Miesięcznik wygląda odrobinę gorzej niż T3 albo Computer Arts.

Edit: z komentarza naczelnego Miesięcznika dowiadujemy się, że wydanie papierowe drukowane jest na śnieżnobiałym papierze offsetowym o gramaturze podobnej do typowego papieru ksero. Gdyby został pokryty lakierem, co jest wysoce nieekologiczne, to mało kto zauważyłby różnicę pomiędzy stronami Miesięcznika Komputerowego, a np. PC Worlda.

Treść – nie wiem, zasnąłem

Oczywiście ważniejsza od wyglądu jest treść. Na 36 stronach mamy trochę aktualności, które aktualne przestały być mniej więcej wraz z nadejściem średniowiecza. Do tego dwa felietony, z których jeden z całą pewnością nie jest felietonem i trzy dość dobre, ale nie wybitne artykuły. Niestety już na pierwszy rzut oka znalazłem w nich drobne błędy (rzeczowe, literówki i ortograficzne).

Pozostałe 18 stron poświęcono na sprzęt, który jest głównym zagadnieniem w magazynie. Niestety nie byłem w stanie przebrnąć przez żaden z nich, bo po dwóch zdaniach zasypiałem. Do czytania o parametrach procesorów zmuszam się tylko dzień przed zakupem nowego, a o kartach graficznych nie czytam wcale. Poproszę jakąś kartę do płyty głównej, która była w tym pudełku i obsłuży ten monitor – mówię w sklepie. Podejrzewam, że ta tematyka może jednak kogoś kręcić.

Cena, dystrybucja, reklamy – 3x TAK

Teraz najlepsze. Magazyn jest za darmo (w wersji PDF) i znajduje się w nim tylko kilka reklam. W Szczecinie można podobno dostać wersję drukowaną. Oznacza to, że potencjalne zyski mogą być za małe na opłacenie trzyosobowej redakcji, drukarni, składu itd.

Jakoś nie wierzę za bardzo, że fundusze UE, którymi posiłkuje się magazyn, przyznano na przedsięwzięcie, którego zyski mają pochodzić z paru reklam. Chociaż jeśli zszywki we wniosku były tam gdzie trzeba, to czemu nie? Nie trzeba być geniuszem, żeby zgadnąć jak inaczej zarobić na darmowym magazynie opisującym sprzęt.

Jednak największy plus to sposób dystrybucji. Wygląda na to, że rok 2010 będzie rokiem e-papieru i klonów Kindle’a. Wydanie magazynu w formie elektronicznej może bardzo, ale to bardzo ułatwić zdobycie tego rynku. Zanim panowie w garniturach w korpo-wydawnictwach zbiorą się na spotkanie, żeby ustalić co można zrobić z Kindlem, małe gazetki, takie jak Miesięcznik Komputerowy, wydadzą już kilka numerów na elektronicznych czytnikach.
Co prawda PDF-a trzeba czymś zastąpić, ale darmowy magazyn ma szanse na popularność (patrz: Metro).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *