Nie musisz wydawać majątku, żeby zorganizować skuteczny konkurs

Tekst przeniesiony z like-a-geek.jogger.pl.

Konkursy mogą być efektowne albo efektywne za małą kasę

Wpis dedykuję wszystkim firmom, które chcą organizować konkursy na blogach tylko dlatego, że to modne.

, foto: Bùi Linh Ngân (CC)

Lubisz konkursy internetowe? Pozwól, że odpowiem za Ciebie. Jeśli jesteś czytelnikiem, to tak, bo możesz wygrać coś fajnego. Jeśli jesteś bloggerem to tak, bo ktoś daje coś twoim czytelnikom. Jeśli jesteś organizatorem konkursu to… tak, bo wydaje Ci się, że czytelnicy Cię za to pokochają. To prawda. Wydaje Ci się. Przynajmniej tak długo, jak popełniasz te osiem popularnych błędów. o ile nie popełnisz ośmiu popularnych błędów.

1. Blog to taki mały portal

W konkursie najważniejsza jest liczba wpisów, które opublikuje blogger. Nieważne co w nich będzie. Tematyka bloga? No jak to? Blog to pamiętniczek. Ważne, żeby było dużo wpisów. Można wtedy zrobić fajną prezentację i porównać wyniki ze 100 pamiętniczków z Onetem. Tak przynajmniej wydaje się niektórym organizatorom.

Chcesz, żebym zorganizował dla Ciebie konkurs, który czytelnicy pokochają? Napisz do mnie!

Tymczasem najważniejsze jest zapewnienie rozrywki czytelnikom. Znam przynajmniej kilka projektów, które zrozumiały, że czytelnicy chcą się bawić i całkiem nieźle na tym wyszły. Taki Facebook dajmy na to. Albo Scoremaster. Albo mój konkurs, do którego dostałem zgłoszenie parę dni po zakończeniu. Jedna z czytelniczek chciała wziąć w nim udział wiedząc, że już rozdałem nagrody! Nawet nie wiecie, jak się ucieszyłem. Liczy się rozrywka!

2. Mogą mówić, ale tylko dobrze

Monitorowanie tego, co piszą o nas w sieci to sprytny pomysł. Kiedy na blogu pojawi się negatywny komentarz jakiegoś trolla, każ go usunąć. Przecież dla bloggera to dwa kliknięcia.

Nie, nie, NIE! Po prostu nie. Nawet nie pisz do mnie, żebym usunął krytyczny komentarz.

Dopiero wtedy zacznie się nagonka na firmę i bloggera. Miałem tu kiedyś gościa, który po usunięciu jego idiotycznego komentarza napisał ponownie podobny, ale uzupełniony o informację, że ograniczam jego prawa do wolnej wypowiedzi, łamię konstytucję i inne bzdury. Bałem się, że naśle na mnie Układ Warszawski. Gość wkleił ten sam komentarz pod pięćdziesięcioma wpisami. Chcesz, żeby tak samo zrobił pisząc o twojej firmie? Ja mam lepsze rozwiązanie: zignorować. Zawsze działa.

3. Można anonimowo dbać o wizerunek

Kiedy blogger ośmieli się skrytykować twój produkt nie wahaj się skorzystać z komentarzy. Wymyśl sobie jakiś nick i wyjaśnij jak bardzo blogger się myli albo jak beznadziejna jest oferta konkurencji. Przecież piszesz anonimowo i to na pewno się nie wyda.

Ups… a jednak!

4. Dobry tekst to dużo linków

Wpis na blogu możesz przy okazji wykorzystać do wypozycjonowania strony swojej firmy. Każ umieścić w nim co najmniej 20 linków i pogrubiaj najważniejsze słowa kluczowe.

To również błąd. Duża liczba linków zmniejsza moc każdego z nich. W krótkim tekście lepiej wstawić kilka linków do najważniejszych stron. Ponadto wielokrotne linkowanie do tej samej podstrony nie ma sensu – i tak liczy się tylko pierwszy link. Również pogrubianie słów kluczowych ma minimalny wpływ na pozycjonowanie, jak pokazuje chyba najbardziej wiarygodne źródło dotyczące SEO. Jeśli nie masz pojęcia o SEO, po prostu odpuść sobie optymalizację tekstu.

5. Ty tu rządzisz

Ociągaj się z ogłoszeniem zwycięzców konkursu. Co za różnica czy dasz je w obiecanym terminie, czy trzy dni później? Blogger wrzuci wyniki wtedy, kiedy Ty chcesz. Przecież nie ma własnego harmonogramu wpisów, to nie gazeta. Tak samo z wysyłką nagród. Miesiąc oczekiwania to akurat. Zwycięzcy odbiorą je wtedy, kiedy Ty uznasz to za stosowne.

Po jednym z konkursów odebrałem całą masę e-maili, w których najdelikatniejsze miały treść w stylu mogę się spodziewać nagrody w tym roku?. Czytelnicy są wkurzeni na bloggera (w tym przypadku na mnie) i na firmę. Tymczasem to czytelnicy rządzą. Jeśli chcesz ich zrazić do firmy, dalej żyj w świecie gołębi pocztowych. My mamy 3G.

6. Wiesz lepiej niż blogger

Jedna z czytelniczek, która również prowadzi bloga i dostała propozycję napisania tekstu na zlecenie, zapytała mnie kiedyś, czy to normalne, że przed publikacją notki sponsorowanej firma chce autoryzować jej treść. Tak, to się zdarza. Ale nie ma sensu. Blogger będzie pisał sztywno, tak żeby wymienić same fakty, z którymi nie można się kłócić.

Tymczasem liczą się emocje i odczucia bloggera, a nie parametry techniczne sprzętu czy usługi. W moich recenzjach praktycznie nie używam cyferek. czytelnicy są inteligentni i sami znajdą specyfikację. Bez wahania piszę, że coś mi się nie podoba. Szef Nexto.pl nawet poprawił produkt po przeczytaniu recenzji! Oczywiście krytyka musi być uzasadniona. Miejsce na cyferki jest na innych stronach, na blogach liczą się emocje.

7. Umowa określi wszystko

Początkowo teksty sponsorowane z Blogvertisingu (wtedy krytycy.pl) miały mnóstwo ograniczeń nakazujących używanie określonych słów czy tytułów. Dzięki temu firma miała pełną kontrolę nad sytuacją. Ostatnio jakoś zniknęły, a działające teksty powinny zostać…

Daj bloggerowi wolną rękę. Burger King wysłał Kominka na miesięczną wycieczkę po USA, a ten odwdzięczył się relacją z wizyty… w KFC. Jak widać, Burger King pozwolił nawet na pisanie o konkurencji.

Z Orange umówiłem się na dwie notki: informację o teście i jego wyniki. Poprzednie zdanie jest podsumowaniem najważniejszych zapisów umowy. Nie było żadnego napisz 5 pozytywnych zdań, użyj fraz 3G i darmowy w tytule, daj cztery linki do naszej strony i napisz, że Era jest do niczego.

Miałem po prostu napisać czy Orange Free mi się podoba. Wyszły z tego cztery wpisy i parę informacji w profilu like a geek na Facebooku. Wszystkie teksty o Orange podobały się czytelnikom. O rany! Właśnie po raz piąty piszę o Orange Free, chociaż wcale mi za to nie płacą! Czujesz już jak działa danie wolnej ręki społeczności?

8. Każdy blog jest taki sam

Raz zdecydowałem się na konkurs z produktami dla każdego. Może i miał jakiś skutek, bo organizator kontynuuje kampanię, ale rozdawanie niezbyt przydatnych gadżetów na prawo i lewo to marnowanie kasy. Patrz Paczkomaty, na których fanpage’u po zakończeniu konkursu nie działo się absolutnie nic. Według FaceAd traciły kilkuset fanów dziennie. Zobaczymy jak będzie po drugiej edycji konkursu.

Kto lepiej od bloggera zna jego czytelników? Przed konkursem zapytaj co ich zainteresuje!

A może lepiej dotrzeć do osób, które są faktycznie zainteresowane tematem? Kto bardziej potrzebuje mobilnego dostępu do Internetu niż banda komputerowych maniaków? Daj im pretekst, a sami wytłumaczą znajomym jak działa twój produkt. O twojej firmie będzie mówił nie tylko blogger, ale również jego czytelnicy!

Przestań rozdawać miliony kubków. To głupie. Po prostu podejdź do każdego bloga indywidualnie, daj jego czytelnikom coś przygotowanego specjalnie dla nich i pozwól sieci żyć własnym życiem. Zobaczysz, że czytelnicy sami zechcą dowiedzieć się więcej o twoim produkcie.

Niech przestanie Ci się wydawać, że konkurs jest fajny. Niech on będzie fajny. W dobrym konkursie wygrywają i klienci, i twoja firma.