Tekst przeniesiony z like-a-geek.jogger.pl.

Od wczoraj testuję płatne konto na last.fm i muszę przyznać, że radio sprawdza się przy pracy lepiej niż ręcznie układane playlisty.

Oczywiście chodzi o to, żeby muzyka nie odrywała od pracy.

Zwykle kiedy tylko kończył się album wypadałem z rytmu i myślałem, co by tu teraz posłuchać. Da się złożyć długą playlistę, ale ile można ich mieć? I ile zajmuje ułożenie czegoś w miarę sensownego?

Dlatego przestawiłem się na radio, a last.fm ma dwie zalety względem normalnych stacji. Po pierwsze, mogę słuchać muzyki po tagach (np. rock w zasie pracy, chillout wieczorem). Po drugie nie ma w nim pani Żanetki Lety, która doprowadza mnie do szału.

skomentuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *