Tekst przeniesiony z like-a-geek.jogger.pl.

W ostatniej Polityce jest 15 reklam fundacji zbierających 1% z podatków. Wracając z angielskiego widziałem trzy billboardy nakłaniające do tego samego. Kto za to płaci? Pan płaci, pani płaci…

Oddając 1% podatku liczę na to, że jakieś chore dziecko dostanie nowy cewnik (czy czego tam potrzebują chore dzieci) albo jakiś szpital kupi inkubatory. Niech nawet fundacje zrobią karmniki dla ptaków, których nazw nigdy nie słyszałem.

Wydaje mi się natomiast, że mało kto ma świadomość, że jego 50 czy 100 zł poszło na kosztującą 32k PLN reklamę w Polityce albo warty tyle samo, trzydziesto­sekundowy spot przed pogodą w TVN-ie.

Większość osób, które znam przekazuje podatki na fundacje znajomych znajomych albo organizacji do których należą (harcerstwa, wolontariaty i inne eko-ochrony bocianów). Nie słyszałem jeszcze, żeby ktokolwiek przekazał swój podatek fundacji, którą zobaczył w gazecie.

Co najwyżej dowiedział się w ten sposób o takiej możliwości i przekazał kasę konkurencji albo dziecku poleconemu przez księgową. Reklama przyniosła więc pożytek konkurencji. Tak, to logiczne…

IMO lepiej byłoby kupić za kasę wydaną na reklamy nowe wózki inwalidzkie albo karmę dla dzięciołów. No, chyba, że wszystkie reklamujące się w TVN-ie fundacje liczą na to, że Pan Solorz-Żak (to był akurat zły przykład) Pan Kulczyk zlituje się nad oglądanym dzieckiem i postanowi wysłać go na obóz harcerski ze swoich podatków.

Przykro mi, to nie przejdzie. Nie widzę powodu, dla którego bogaci nie mieliby przekazywać swoich podatków zaprzyjaźnionym fundacjom, tak jak robi to reszta. Może lepiej niech fundacje zajmą się korumpowaniem pań Kryś z księgowości zamiast marnować majątek podatników na reklamy?

skomentuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *