Tekst przeniesiony z like-a-geek.jogger.pl.

spisz na wakacjach, a stan twojego konta rośnie? Jaka praca na to pozwala?

Przynajmniej nie dzisiaj…

, foto: Only Sequel

W poprzednim wpisie zaproponowałem utworzenie funduszu awaryjnego z części dochodów. Zabezpieczenie ma pozwolić bezstresowo żyć przez pół roku po utracie wszystkich źródeł finansowania. Dla freelancerów to mało prawdopodobne, ale możliwe. W komentarzach kilkoro z Was zaproponowało stworzenie sobie źródła dochodu pasywnego zamiast oszczędzania. Uważam, że to zły pomysł.

Reklama Potrzebujesz urlop na żądanie? Zajrzyj na urlop-wychowawczy.pl i zobacz jaki urlop Ci przysługuje!

Jak rolnik śpi, to mu rośnie

Idea dochodu pasywnego jest bardzo przyjemna. Tworzymy sobie źródła gotówki, które pozwalają na pokrycie wszystkich wydatków bez nakładu pracy. Później nie ruszamy palcem, a stan naszego konta cały czas rośnie.

Właściciel mieszkania, które od niego najmuję ma kilka lokali. Co miesiąc dostaje z nich kilka tysięcy złotych od najemców (m.in. ode mnie). Ojciec mojego znajomego ma kawałek ziemi na drugim końcu Polski. Wiosną płaci jakiemuś facetowi, żeby posiał na nim trochę zboża a latem, żeby je zebrał i sprzedał. Odstępuje trochę pieniędzy temu facetowi, ale ma regularny, bezobsługowy dochód.

Jeszcze lepiej ma pewien gość, który jest właścicielem samoobsługowej stacji benzynowej Neste. Ma parę arów w centrum miasta, na które podjeżdżają ludzie, którzy zostawiają mu pieniądze za paliwo. Czasem przyjeżdża jeszcze facet, który dolewa paliwa do zbiornika albo zmienia cenę. Właściciel może pojawić się na stacji co najwyżej po to, żeby zatankować swoje auto. Łatwo tu zauważyć regułę: raz wykładamy pieniądze na inwestycję, która przynosi stały dochód.

Reklama Pomyśl gdzie inwestować i przekonaj się jak inwestować z zyskiem!

Mieć czas i pieniądze

Stworzenie źródła dochodu pasywnego jest chyba najlepszym momentem jaki można osiągnąć w swojej karierze. Jest nawet lepsze od freelancingu. Przynajmniej tak mi się wydaje teraz, kiedy zaczynam swoją karierę. I tak, wiem: przed chwilą napisałem, że zbudowanie dochodu pasywnego zamiast funduszu awaryjnego to zły pomysł. Już wyjaśniam dlaczego.

Problem w tym, że przedstawiona powyżej trójka to jedyne znane mi osoby, które żyją całkowicie pasywnie. To dlatego, że wybudowanie stacji benzynowej albo kupno paru mieszkań jest trochę trudne i wymaga tego początkowego kapitału. Masz problem z głowy jeśli dostałeś duży spadek albo właśnie dowiedziałeś się, że jesteś księciem jakiegoś kraju w południowej Afryce. Albo jesteś po praniu mózgu typu Amway, na którym pan w garniturze pokazywał jak mu rośnie kiedy śpi. Stan konta oczywiście.

E-bizesik dla każdego

Tak się składa, że nie jestem w żadnej z tych grup. Pewnie chciałbyś tu zauważyć, że można inwestować w małe i tanie projekty, które jednocześnie dają mniejszy dochód. To prawda, można.

Miałem kiedyś 10 ministron, które dawały średnio po kilkadziesiąt złotych zysku miesięcznie, ale pochłaniały sporo czasu, więc przy odnowieniu domen połączonym z początkiem sesji zrezygnowałem z nich. Teraz wiem, że zgodnie z zasadą 80/20 trzeba było zostawić dwie przynoszące dochód, a resztę olać. W każdym razie zrobienie kilku stron, które zarabiają kilkaset złotych miesięcznie jest w zasięgu każdego.

Musisz tylko wyłożyć parę tysięcy złotych (albo ilość czasu odpowiadającą tej kwocie) na kilkadziesiąt stron i poczekać z rok na zwrot. Następnie wybierzesz 20% stron przynoszących kilkadziesiąt złotych miesięcznie i zostawisz je sobie, a reszty się pozbędziesz.

Jednorazowa praca – tak; ale co z efektem?

No właśnie. Możesz znaleźć sposób na zwrot na poziomie 10% miesięcznie. Możesz jednorazowo poświęcić sporo środków na stworzenie takiej strony, która po paru miesiącach zacznie zarabiać te 10%. Problem w tym, że jeśli będzie to inwestycja za powiedzmy 1000 zł, to poświęcisz dużo czasu na zarobienie… 100 złotych po roku (a i to nie na pewno). Lepiej wyjdziesz rozdając ulotki zamiast inwestować w dochód pasywny, który wymagał tyle pracy w stosunku do zysku, że zwróci się po latach, kiedy i tak będzie dla Ciebie niezauważalny.

I tu właśnie dochodzimy do sedna: tak jak znacznej części osób nie stać mnie na to, żeby jednocześnie odkładać dużą część dochodu na fundusz awaryjny i kolejne kilkadziesiąt procent na stworzenie źródła dochodu pasywnego. Żeby zostało na parówki musiałem wybrać albo jedno, albo drugie. Nie obydwa na raz.

Zawsze się zabezpieczajcie?

Udało mi się znaleźć wpis o bezpieczeństwie finansowym u Alexa. Polecam przeczytać.

Wolę najpierw się zabezpieczyć, a później… normalnie pracować. To po to, żeby odłożyć konkretną kwotę na inwestycję w źródło (a najlepiej źródła) dochodu pasywnego. Dzięki temu zacznę od tych samych 10% zwrotu, ale z powiedzmy 50000 złotych. Wydaje mi się to rozsądniejszym podejściem niż narobienie się nad tworzeniem źródła dochodu pasywnego na poziomie 100 złotych miesięcznie.

Odpowiedź na pytanie postawione w tytule jest prosta: bo obecnie mnie na to nie stać. Jednak w przyszłości, po zgromadzeniu sensownego kapitału, zdecydowanie zacznę budować źródło dochodu pasywnego, czego i Tobie życzę.

A co Ty myślisz na temat dochodów pasywnych? Wolisz najpierw stworzyć zabezpieczenie, od razu zacząć od małych inwestycji czy po prostu pracować jak każdy? A może w ogóle nie zastanawiasz się nad osobistymi finansami? Zachęcam do komentowania.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *