Zjedz kolację i zwiedź Katowice w godzinę

Tekst przeniesiony z like-a-geek.jogger.pl.

Uwaga! Dziś wyjątkowo o tym co zjadłem na kolację i zupełnie nietechnicznie. Wchodzisz na własne ryzyko. Ostrzegam.

Sobota, 18:00. Centrum Katowic, których nigdy tak naprawdę nie zwiedzałem.

Nasz plan na wieczór to zwiedzanie i kolacja. Postanawiamy przejść się na Rynek. To trzy kroki od dworca. Coś zaczyna mi się nie podobać. Okazuje się, że już tu byłem, ale wcześniej uznałem, że to jakiś duży przystanek tramwajowy… Wikipedia potwierdza: nie zabłądziliśmy, a jedną z atrakcji katowickiego Rynku jest trakcja tramwajowa. Pozostałe to nieczynne centrum handlowe i kamienica. Po trwającym 5 minut zwiedzaniu idziemy coś zjeść.

Restauracja Patio – lokal, którego się boję

Restauracja Patio wygląda nieźle. Przy wejściu boję się trochę, że chyba nas nie stać, ale prosimy kelnera o stolik dla niepalących. Lokal wygląda super. Jakieś gałęzie, kwiaty, karmniki i całkiem międzynarodowe towarzystwo. Gdyby gość, który robił ich stronę nie dysponował całym pakietem Adobe, w tym Photoshopem i Flashem, moglibyście to obejrzeć na zdjęciach, a tak musicie mi uwierzyć na słowo.

Chcemy coś lekkiego, więc wybieramy sałatki. Ceny w porządku. 20 – 25 zł za sałatki, główne dania koło 30 z paroma droższymi wyjątkami. W czasie oczekiwania na sałatki mamy czas, żeby się rozejrzeć. Nie róbcie tego. Zobaczycie dość irytujące szczegóły.

Stoliki są za blisko siebie. Kto wie, może to taka specyfika Śląska? Tu wszystko jest blisko: stoliki, budynki, ważne miejsca, przystanki tramwajowe i miasta.

Talerze wyglądają jak z duraleksu, a noże… rany, to narzędzia zbrodni, nie noże! Mają drewniane rączki, w które dobrze wsiąka krew i ostrza przypominające piłę do drewna. Gdybym chciał odpiłować nogę stolika albo kelnera, na pewno sprawdziłyby się idealne. Można się ich przestraszyć, ale do sałatek – mówiąc delikatnie – średnio pasują.

Kebab też jest blisko

Po wymienionych w menu 15 minutach oczekiwania (sprytne!) dostajemy nasze sałatki. Wiem, dlaczego ich zrobienie trwało 15 minut. Google Maps podaje właśnie taki czas przejścia do najbliższego kebabu i z powrotem.

Wyobraź sobie, że ktoś wysypał warzywa z kebabu i położył na nie jajko sadzone (sałatka numer jeden) albo posypał ryżem (sałatka numer dwa). To właśnie podano nam w restauracji. Naprawdę! Nawet ogórki są z takiej śmiesznej tarki z telezakupów Mango tnącej w fale, która jest obowiązkowym narzędziem w kebabowni serwującej dania za 5,99.

Poszatkowana kapusta pekińska i jedyny w kraju sos bezsmakowy też bardziej kojarzą się z knyszą niż z sałatką w eleganckiej restauracji.

Jak dobrze zjeść będąc w Katowicach?

Ostrzegałem, że będzie nietechnicznie! Obiecuję, że to pierwszy i ostatni wpis o jedzeniu na tym blogu :).

W połowie jedzenia stwierdzamy, że wyjedziemy dwie godziny wcześniej. Niestety kelner nie podziela naszej chęci wyjścia. Każe siedzieć na coraz twardszych krzesłach i nawet nie raczy zainteresować się odebraniem pieniędzy (nie zapytał czy chcę płacić kartą!). Dopiero po wyraźnej prośbie po jakichś 10 minutach robi nam łaskę i bierze kasę. Restauracja Patio ani trochę nie poprawia mojej opinii o Katowicach.

Jeśli chcecie zjeść dobrą sałatkę będąc w Katowicach, mam dla Was radę. Wsiądźcie w pociąg, który odjeżdża z pobliskiego dworca. Pojedźcie do Wrocławia i w okolicach Jatek poszukajcie drinkbaru serwującego sałatki. Zakochacie się w nich. To tylko 2,5 godziny pociągiem. To czas, który i tak zaplanowaliście na zwiedzanie czegoś, czego w Katowicach nie ma.