Tekst przeniesiony z like-a-geek.jogger.pl.

eyeborg project

Już za parę lat wszyscy zamienimy się w cyborgi i zobaczymy nowy, lepszy świat. Będzie fajnie? Nie sądzę.

Marcin Kosedowski, foto EyeBorg Blog

Wyobraź sobie, że pewnego dnia budzisz się dokładnie o 7:00, tak jak wskazuje twój wewnętrzny zegar. Chwila koncentracji i sterowany myślą ekspres już parzy kawę, a żaluzje podjeżdżają do góry. Patrzysz za okno i widzisz zabarwiony na pomarańczowo horyzont. 18° o tej porze – zapowiada się ciepły dzień.

Magia? Częściowo, bo każda wystarczająco zaawansowana technika jest nieodróżnialna od magii – jak mówił Arthur C. Clarke (a jeśli jest odróżnialna, to nie jest wystarczająco zaawansowana). Jednak technologie takie jak odczytywanie myśli, a dokładniej fal mózgowych, czy soczewki kontaktowe z wbudowanym wyświetlaczem, który może pokazywać obraz w bliskiej podczerwieni (bo czemu nie?) są dostępne już dziś.

No dobra, czytniki myśli wyglądają jak dziecko czepka i ośmiornicy, ale miniaturyzacja jest kwestią czasu. Przyda się to armii, niepełnosprawnym i paru innym osobom, ale pani Krysia nie sprawi sobie na gwiazdkę takiego gadgetu.

Będzie tak samo nieprzydatny jak z komórka pozwalająca na videorozmowy. Technologia działa, ale okazała się zupełnie nietrafiona. Przez zwykły telefon mówisz żonie, że jesteś akurat w samochodzie i nie możesz rozmawiać. Po czym wracasz do nowo poznanej koleżanki. Bo kto nie używa komórki do kłamania? Z videotelefonem byłoby to trudne, a z czytnikiem myśli niemożliwe. Ile razy zdarzyło ci się napisać ups… nie to okno? Jeśli miałbyś porozumiewać się za pomocą myśli takie sytuacje trafiałyby się zdecydowanie zbyt często.

Dlatego pani Krysia nie kupi sobie czytnika myśli. Kupi go dla męża.

Inne zdobycze technologii mogą się natomiast przydać. Koleś, którego zdjęcie widzicie u góry, postanowił wszczepić sobie kamerę zamiast oka. W jakim celu? Ponoć ma to jakiś związek ze sztuką.

Jeśli myślisz, że wpakowanie baterii, nadajnika radiowego i kamery do sztucznego oka to niezły wyczyn – muszę cię zmartwić. Miniaturyzacja poszła jeszcze dalej. Nie chodzi nawet o to, że kamerka w twoim Sony Ericssonie ma mniejszą matrycę. Obecnie całą zaawansowaną technikę, łącznie z przezroczystą baterią, można upchnać w soczewce kontaktowej z wbudowanym wyświetlaczem. Pierwsze co się nasuwa to używanie takich wynalazków na sprawdzianach.

Oczywiście możliwe są jeszcze różne nudne zastosowania, takie sterowanie myśliwcem albo pomoc w operacjach serca. Jednak jeśli taka technologia się upowszechni, to klasyczne postrzeganie świata będzie bardzo, ale to bardzo ubogie.

Pierwsze co można zrobić, to poszerzenie zakresu widzialności fal. Kolejne, to wbudowanie roentgena i prześwietlanie mijanych na ulicy lasek. Prawdopodobnie byłoby to ostatnie co byś zobaczył, bo takie promieniowanie w okolicy oka chyba nie wydaje mi się najzdrowsze. To jednak głupi pomysł.

Za to wbudowana mapa i rozszerzone informacje o oglądanych przedmiotach (wysyłane radiowo) byłyby całkiem przydatne. Dopóki ktoś nie postanowiłby wysyłać nam reklam prosto do oka.

skomentuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *